Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje na blogu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje na blogu. Pokaż wszystkie posty

19 kwi 2024

"Uniwersum Metro 2033. Paryż: Lewy Brzeg" - Pierre Bordage


Tytuł: "Uniwersum Metro 2033. Paryż: Lewy Brzeg".

Autor: Pierre Bordage

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 484

Gatunek: fantasy, horror, SF


Pod koniec marca w księgarniach ukazała się nowa powieść z serii Uniwersum Metro 2033 pt: "Paryż. Lewy Brzeg" autorstwa Pierre Bordage'a. Warto zaznaczyć że jest to pierwsza część trylogii, więc powieść sama w sobie nie jest zamkniętą historią
i możemy liczyć na jej kontynuację. 

Ostatnio fani Metra nie są zbyt rozpieszczani i na polskim rynku nie ukazuje się zbyt wiele tytułów z tej serii. Po niedosycie jaki miałam po przeczytaniu Powieści Graficznej Metra 2033 tym chętniej sięgnęłam po ten tytuł z dużymi nadziejami. I śmiało powiem, że nie roczarowałam się. Oczywiście są rzeczy które nie do końca mi się tu podobały jednak po przeczytaniu całości można przyznać że jest to dobra historia.

Autor zabiera nas do Paryża, miasta które ma dziś opinię jednego z najładniejszych w Europie
i przyciąga ono masę turystów, a liczba atrakcji jest tak duża, że przyprawia o ból głowy. Wojna atomowa jednak niszczy świat i ludzie zmuszeni są egzystować pod powierzchnią niczym szczury walczące o przetrwanie każdego dnia. Klimat książki jest ciężki i duszny. Na każdym rogu czyha niebezpieczeństwo, jest sporo brutalności, podtekstów, nagości i seksu. Faceci ślinią się na kobiety jak wygłodniałe wilki, spiskują i nie uznają kompromisów. Bilety są przepustką do lepszego życia (forma tutejszej płatności w metrze), brak światła sprawia że ludzie przeszukują nieznane tereny niczym stalkerzy by tylko znaleźć baterię, latarkę lub kawałek świecy. Są gotowi za to zabić i przehandlować żywą istotę. Nie ma tu kompromisów, silny i bogaty wygrywa, biedny lub słaby przegrywa, a w najgorszym wypadku - ginie lub trafia do Wyłonienia, która oferuje zesłanie na powierzchnię, a tam czyha jeszcze większe niebezpieczeństwo i szanse przetrwania są zerowe. 

Główna bohaterka Madonna z Buc ma na celu poprawić sytuację w Metrze, chce zjednoczyć ludzi pokojowo (chyba że sytuacja zmusi do użycia siły). Nie idzie jej to niestety łatwo, na każdej stacji walczy bowiem o przetrwanie. Ludzie spiskują przeciwko niej i próbują ją zabić. Nie ma miejsca na błędy, wahanie, ani słabości. W wyprawie towarzyszy jej Ionale, mała dziewczynka-mutantka, która potrafi widzieć przyszłość i jej wizje niejednokrotnie ratują skórę naszej bohaterce choć z początku ich relacja była oparta na nieufności. Cała książka jest wielowątkowa, mamy kilku bohaterów i każdy ma inny cel oraz inaczej radzi sobie w Metrze. Rozdziały są tak skonstruowane, że przeskakujemy między ich poczynaniami co pozwala śledzić wiele wątków na raz i nie mamy poczucia nudy. 

Ogólnie na samą nudę ciężko tu narzekać. Mamy sporo akcji: walki na śmierć i życie, strzelaniny, ucieczka przed potworami, spiski, porwania. Autor nie ma problemu by uśmiercać dobrze zapowiadające się postaci w najmniej spodziewanym momencie. Jest to zaleta, ale też moim zdaniem pewna wada tej powieści. Z jednej strony bohaterowie wydają się być twardzi, potrafią o siebie zadbać i mają swoje cele. Z drugiej strony wydają się być bez charakteru, nie przyciągają czytelnika do siebie na dłużej. Ciekawie jednak pokazana jest czasem nieudolność głównych bohaterów i ich domyślania się jak to jest z tą powierzchnią. Niejednokrotnie zadają sobie pytanie dlaczego Metro 2033 się tak nazywa, po co ludziom były te dziwne samochody itp. Potworów może nie było na każdej stronie powieści, ale nie sposób się było tutaj nudzić. Mamy do czynienia z nowymi mutantami, zarówno wśród ludzi jak i potworów, co urozmaica całą historię. Uważam że Lewy Brzeg, w przyszłości jeszcze się rozkręci i zaserwuje nam dobrą rozrywkę, a tę powieść uznaję za poprawną.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis

Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK!

30 kwi 2023

"Spowiedź carycy Katarzyny II" - Christopher Macht RECENZJA📚👸

Autor: Christopher Macht
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 302

Potężna, genialna i rozpustna.

Była jedną z największych władczyń, które zapisały się na stałe w historii świata. Pewnie niewielu z Was wie, że urodziła się w Szczecinie jako Zofia Augusta. Była córką pruskiego generała, a za żonę rosyjskiego następcy tronu - Piotra III, wybrała ją... teściowa: caryca Elżbieta Piotrowna. Wraz z przybyciem do Rosji, księżniczka Zofia musiała wziąć prawosławny chrzest i zmienić imię na Katarzyna. Jej ślub z Piotrem III Wielkim odbył się 21 sierpnia 1745 roku. 
Nie było to jednak udane małżeństwo. Jej mąż okazał się człowiekiem mało urodziwym, zdziecinniałym, nieprzyjemnym, i całkowicie aseksualnym. Od towarzystwa młodziutkiej żony, wolał zabawy żołnierzykami, czy nieudolną grę na skrzypcach. Nie stronił ponadto od przemocy, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Nic dziwnego, że para przez dziesięć lat nie mogła doczekać się potomka. Nawet prośby i groźby znienawidzonej teściowej, nie dawały żadnych skutków i Piotr albo nie dostrzegał Katarzyny, zupełnie ją ignorując, albo wręcz przeciwnie. Wtedy pastwił się nad nią, bił, ranił słowami, a jednocześnie lekceważył jej kolejnych kochanków. Co najbardziej szokuje, sam ich wyszukiwał! Doprawdy, jak na XVIII wiek, to takie ekscesy uchodzą nawet dziś za niebywale pikantne oraz szokujące!

Gdy Katarzyna wreszcie zaszła w ciążę, a potem urodziła syna Pawła - nie dane jej było cieszyć się dzieckiem. Teściowa odebrała jej synka, którego pozwolono jej zobaczyć dopiero po czterdziestu dniach, rekompensując to... dużą kwotą pieniężną (którą za parę dni kazano jej i tak zwrócić...). 
"Czułam się wówczas katastrofalnie. Wyobraź sobie – wydajesz na świat potomka, którego nie jest ci dane zobaczyć przez ponad miesiąc, nie dostrzeżesz jego pierwszego uśmiechu, ruszenia rączką, a nawet nieudolnej próby przewrócenia się na bok" - cytat. 
Katarzyna nigdy nie stworzyła z Pawłem ciepłej, prawdziwie matczynej relacji. Jej syn został wychowany w izolacji i zgodnie z wolą teściowej. 
W lutym 1762 roku, po śmieci matki, Piotr, zupełnie zdawał się oszaleć, iż wreszcie zostanie carem. Przez kolejne dni był stale pijany, a jakby tego było mało, ignorował prawo­sławne obrządki (…).  -cytat. W końcu czara goryczy została przelana i Katarzyna pół roku po zostaniu carycą, postanowiła pozbyć się męża. "Gdy został carem, jego zachowanie wobec mnie było coraz bardziej nachalne i aroganc­kie. Powiedzieć, że traktował mnie jak powietrze, to zbyt mało. On traktował mnie gorzej niż swych loka­jów. Kiedyś przy całym dworze nazwał mnie głupią. Wtedy we mnie wszystko się przelało. I nie pragnę­łam niczego bardziej niż zajęcia jego miejsca (…)" - cytat.

Piotr został odsunięty od władzy, a w wyniku przewrotu pałacowego - zamordowany. Odtąd Katarzyna rządziła już samodzielnie. Jeśli jesteście ciekawi co jeszcze wyznała w szczerej rozmowie ze swoim (jakżeby inaczej!) kochankiem, przyszłym królem Polski Stanisławem Poniatowskim - sięgnijcie po książkę Christophera Machta. Zapewniam Was, że będzie to niezwykle zajmująca lektura! 

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Bellona.
Opinia opublikowana również na lubimyczytać.pl TUTAJ, oraz na bellona.pl TUTAJ



@wyd_bellona
@christophermacht
#christophermacht #SpowiedźCarycyKatarzyny #carycakatarzyna #czytam #czytambolubię #bookstagrampl #bookstagrampolska #ksiazka #polecam #nowość #audiobook

28 lis 2022

Diddly Squat. Rok na farmie - Jeremy Clarkson RECENZJA 👉📖🐄🤠

Tytuł: "Diddly Squat. Rok na farmie".

Autor: Jeremy Clarkson

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 256

„Zły dzień na farmie jest lepszy niż dobry dzień w biurze” – JEREMY CLARKSON

Jeremy Clarkson to brytyjski dziennikarz, publicysta, podróżnik, a ostatnio nawet... rolnik! Większości z Was, znany jest jednak jako prezenter programu "Top Gear", oraz prowadzący teleturnieju: "Who Wants to Be a Millionaire?".

Słynie ze swojej kontrowersyjności, bezkompromisowych poglądów oraz typowo 'wyspiarskiego' poczucia humoru. Według mnie to taka męska wersja Magdy Gessler, nie uważacie?😁 Od 2021 roku prowadzi program Clarkson's Farm, opowiadający o jego pracy jako rolnik w Cotswolds. Został też laureatem nagrody Farming Champion nadawanej przez National Farmers Union. Dlatego nie zdziwi Was jego nowa książka, która jest pamiętnikiem-autobiografią, na temat Diddly Squat, czyli jego kawałka roli - mówiąc kolokwialnie. 

metro.co.uk

Przez większość życia Clarkson marzył o tym, by uprawiać własny ogródek, zajmować się zwierzętami, siać, orać, by potem cieszyć się ze zbiorów. W końcu to przecież brzmi jak idylla, prawda? Wystarczy obejrzeć nasz swojski program: "Rolnik szuka żony", żeby zobaczyć, iż rolnikom żyje się całkiem przyzwoicie😉🐎🐖 Tu hodujesz własną świnkę, tu masz ekologiczne smaczne jajka, tutaj bujna natka, tam dorodne ziemniaczki, a obok pieje kogut i ryczy krówka. Nie wszystko jednak wygląda na takie, jakim jest na rumianym obrazku. Nikt nie ogląda spoconych rolników, którzy... często po prostu śmierdzą, gdy przyjdzie im sprzątać, wracają zmęczeni po kombajnowaniu wielu hektarów, gdy wstają o czwartej, czy piątej rano, by zdążyć na targ, albo gdy wydają mnóstwo pieniędzy na traktor, bądź nawozy... 

Witajcie na farmie Clarksona, w idyllicznym miejscu pełnym malowniczych widoków, tętniących życiem lasów i wartkich strumieni!


Jeremy odsłania kulisy bezlitosnej biurokracji (tak, tak, dobrze słyszycie, nawet rolnik musi się z tym zmagać), kapryśnej pogody, zawiści sąsiedzkiej (ach, ta zazdrość, najsilniejsze uczucie pod słońcem), czy życia podczas pandemii. Jego błyskotliwy humor, który jest ostry jak brzytwa przyciąga czytelnika, zapewniając doskonałą rozrywkę. Naprawdę wiele możemy się dowiedzieć z poszczególnych rozdziałów, które są zgodne z porami roku. Uważam, że to piękne móc spełniać swoje marzenia, które dzięki naszej pracy i wytrwałości stają się faktem dokonanym. Jeremy ma do pomocy swoich bliskich, którzy mu w tym wszystkim pomagają. Trzeba przyznać, że ma niemało do roboty, bo nie tylko uprawiają rośliny, hodują zwierzęta, zajmują się pszczelarstwem, butelkują wodę źródlaną, lecz także prowadzą sklep, w którym można kupić lokalne produkty - bez chemii.

express.co.uk
Dla każdego, kto lubi Pana Clarksona i jego sarkastyczny humor - ta książka będzie doskonałą rozrywką. Dla tych, którzy go jeszcze nie znają, a chcieliby poznać, albo dowiedzieć się więcej o rolnictwie w Wielkiej Brytanii, to też będzie fajna i satysfakcjonująca rozrywka. Zachęcam Was, żebyście po nią sięgnęli. Sama jestem ze wsi i szanuję ludzi, którzy nie boją się ciężkiej pracy, oraz chcą odrobinę zmienić świat. W końcu jajko od szczęśliwej wiejskiej kury, czy ekologiczne warzywa i owoce - smakują o niebo lepiej, niż te, które kupimy z marketu, a które przebyły miliony kilometrów i były naszprycowane toną chemii, by nie uległy gniciu, czy aby pięknie się błyszczały...🐔👨‍🌾🌽🌾

Za egzemplarz do recenzji dziękuję serdecznie wydawnictwu Insignis.

Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIKNIJ.
oraz na empik.com TUTAJ.

19 mar 2021

"Droga stali i nadziei" - Dmitrij Manasypow Metro 2033

Tytuł: "Droga stali i nadziei"

Autor: Dmitrij Manasypow

Liczba stron: 487

Wydawnictwo: Insignis

W księgarniach pojawiła się nowa powieść z Uniwersum Metro 2033 pt: „Droga stali i nadziei” autorstwa Dmitrija Manasypowa. Fani tej serii dość długo musieli czekać na nową część. Czy było warto? 

Autor ten po raz pierwszy pojawił się w polskiej odsłonie Uniwersum Metra i dostarczył nam dość długą powieść, przy której spędzicie kilkanaście godzin. Ci, którzy spodziewają się klimatu Metra mogą być rozczarowani, gdyż akcja w metrze się nie dzieje. Ani razu nie jesteśmy do niego zabierani, a całą powieść czyta się bardziej jak coś z serii S.T.A.L.K.E.R, gdzie bohaterowie wędrują po powierzchni Rosji. 

Podczas czytania powieści należy się skupić, gdyż w wielu miejscach autor używa trudnego słownictwa i szybko można się pogubić w akcji oraz stracić wątek. Na pochwałę zasługuje fakt, że całość jest wymyślona przez autora i nie czerpie zbytnio pomysłów z poprzednich odsłon. Fabuła jest przeplatana losami kilku bohaterów, których wątek jest albo nie do końca wyjaśniony albo zostaje wpleciony w główną historię. Ta opisuje młodą dziewczynę ze zdolnością pewnego rodzaju telepatii o imieniu Daria. Jej losy łączą się z młodym wojownikiem, którego celem jest odnalezienie dziewczyny i odprowadzenia jej do wujka. Nie jest to jedyny wątek fabularny, lecz nie chcę zdradzać za dużo. 

Obok postaci głównych dostajemy też sporo pobocznych, które często są bardziej wyraziste i ciekawsze. Cała akcja dzieje się na powierzchni i nie brakuje tu potworów, roślin, czy zmutowanych ludzi dotkniętych przez promieniowanie. Z początku akcja bardzo wolno się rozwija, lecz z czasem nabiera rozpędu. Dostajemy więcej strzelanin czy bijatyk. Autor rzetelnie opisuje różne bronie, pojazdy i sceny batalistyczne. Zakończenie zostawia niedosyt i każe czekać na kolejną część, która mam nadzieję pojawi się w polskich księgarniach w przyszłości. 

Warto sięgnąć po tę powieść, by poczuć nutę świeżości i odpocząć od dusznego, pełnego niebezpieczeństw metra oraz wyjść razem z bohaterami na powierzchnię i tam niczym stalker zmierzyć się z przeciwnościami losu oraz wszelkimi niebezpieczeństwami. Historia ta nie wymaga znajomości poprzednich odsłon serii, gdyż jest kompletnie osobną opowieścią co daje okazję do dobrego wstępu do całego uniwersum. Wydanie standardowo jest ozdobione w środku mapką, sama powieść nie należy do krótkich i zawiera kilkanaście długich rozdziałów wraz z prologiem oraz epilogiem.

Moja ocena: 5/5

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis

Recenzja opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK, na empik.com TUTAJ, oraz na livro.pl KLIKNIJ.

16 lip 2020

"Piter. Bitwa bliźniaków" - Szymun Wroczek METRO 2035

Tytuł: "Piter. Bitwa bliźniaków".
Autor: Szymun Wroczek
Liczba stron: 356
Wydawnictwo: Insignis
Seria: Metro 2035

„Metro 2035: Piter – Wojna Bliźniaków” to najnowsza powieść Szymuna Wroczka ze stajni Uniwersum Metro 2035. Książka ta mimo niewielkiej grubości wciągnęła mnie na całego. Po długiej przerwie od post-apokaliptycznego świata dzięki wydawnictwu Insignis znowu było mi dane śledzić losy skinheada Ubera i utonąć w dusznych tunelach metra.

Fabuła zaczyna się od wypadu naszego bohatera wraz z kompanami na powierzchnię, gdzie ich celem była eskorta karawany. Oczywiście nie wszystko idzie po myśli i Uber odłącza się od swoich kamratów i tylko cudem unika śmierci spod szczęk zmutowanych psów.

Zrządzenie losu sprawia, że z pomocą młodego chłopaka imieniem Jura trafia na obcą i tajemniczą stację Obwodny Kanał. Nasz wyróżniający się i wygadany bohater szybko zwraca na siebie uwagę mieszkańców oraz okolicznej władzy. Cała stacja zaś ukrywa pewną tajemnicę, która przykuwa uwagę skinheada. Okazuje się, że mieszkańców dręczy tajemniczy i przerażający smok. Nikt nie chce puścić pary z ust, ale dzięki przekonującym i siłowym argumentom z czasem udaje się powoli wszystko ułożyć w całość.

Oczywiście główna postać nie brnęłaby w mroczną tajemnicę podejrzanego miejsca, gdyby nie pewna osobista obietnica złożona małej dziewczynce imieniem Mika… I tak z rozdziału na rozdział akcja nabiera tempa, a zabawa Ubera w detektywa powoli zamienia się w sprawę osobistą wymagającą zemsty. Bowiem mieszkańcy mają swoje za uszami, każda postać budzi pewien niepokój, a niektórym należy się porządne lanie, w czym nasz bohater jest najlepszy. Książka ta napisana jest dobrym językiem, niewyparzona gęba Ubera wywołuje wiele razy uśmiech na twarzy.

Rozdziały są krótkie i rzeczowe. Nie ma przydługich dialogów ani niepotrzebnych zapychaczy. Wszystko dzieje się bardzo dynamicznie i nie pozwala się nudzić. Autor udowodnił, że nie trzeba grubego tomu, by się dobrze bawić, a zarazem poczuć dobry klimat Metra. Zarówno fani powierzchni bądź bardziej klaustrofobicznych tuneli (należę do drugiej grupy) znajdą tu coś dla siebie. Plusem jest również dużo ciekawych, wyróżniających się postaci. Warto sięgnąć po tę pozycję, nawet nie znając poprzednich części Pitera.

Moja ocena: 5/5
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK, na empik.com TU, na nieprzeczytane.pl KLIK.

31 paź 2019

"Mutant" - Andriej Butorin Metro 2033

Tytuł: "Mutant"
Autor: Andriej Butorin
Seria: Metro 2033
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 400

W księgarniach ukazała się nowa powieść z serii Uniwersum Metro 2033 autorstwa Andrieja Butorina  pt. „Mutant”. Książka ta nie jest żadną kontynuacją historii wydanych do tej pory na polskim rynku. Stanowi ona nową, odrębną opowieść. Jej fabuła jest dość prosta. 

Tytułowy Mutant imieniem Gleb budzi się w lesie, nie pamięta jak się tam znalazł, nie wie nic o sobie. Jego celem jest przywrócenie pamięci i starcie z ludźmi, którzy zafundowali mu taki los. Chce wiedzieć o sobie wszystko, o swojej przeszłości, rodzinie, a także o pochodzeniu własnej mutacji.
W lesie spotyka drugiego mutanta, którego nazywa Pistoletem, i któremu ratuje życie przed mutowilkami.


Pistolet również ma swój cel. Cierpi on na przypadłość przestawiania głosek w wymawianych wyrazach, przez co naszemu głównemu bohaterowi ciężko go czasem zrozumieć, choć sprawia mu to nieraz czystą frajdę. Towarzysze przez czas powieści razem podróżują, a ich celem jest Wielki Ustiug, w którym zamieszkuje Dziadek Mróz. Jest on prawdopodobnie jedyną nadzieją na wyleczenie dwójki bohaterów. Oczywiście trasa, którą muszą przebyć nie jest usłana różami. Na swojej drodze napotkają na wiele niebezpieczeństw (i wcale nie chodzi tu głównie o promieniowanie, bowiem nasza dwójka jest na nią odporna). 

W wielu miejscach czają się potwory, wrogo nastawieni ludzie, czy też cerkiewni, którzy nie pałają wielką sympatią do mutantów. Autor porusza wiele kwestii, z którymi zmaga się dzisiejszy świat. Niechęć, czy nienawiść do różnych ras, osobowości, ludzi chorych czy biednych. Jest dużo nawiązań do baśni, czy fantastyki (choćby wymieniony już Dziadek Mróz, czy nasz tytułowy bohater porównywany do Bestii z bajki Disneya). Smaczków takich jest więcej, ale nie chcę więcej zdradzać. Opowiedziana historia różni się też od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Całość dzieje się praktycznie na powierzchni. Nie ma tu ciasnych, klaustrofobicznych tuneli. 

Stalkerzy nie są również motywem przewodnim. Samych potworów jest jak na lekarstwo. Oczywiście ludziom nadal nie można ufać, w miarę jak rozwija się fabuła łatwo już dopowiedzieć sobie, co stanie się dalej. Gleb na własnej skórze przekonuje się, czym jest przyjaźń, zdrada, a także poświęcenie. Książka idealnie nadaje się na jesienne wieczory. Czyta się ją lekko, jej grubość nie przeraża. Jest ona po prostu inna i wnosi powiew świeżości do Uniwersum Metra. Chętnie sięgnę po jej kontynuację jeśli się taka ukaże.

Moja ocena: 5/5
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl TUTAJ, na empik.com KLIK, oraz na livro.pl KLIK.


Zapraszam na mój IG

25 wrz 2019

"O północy w Czarnobylu. Nieznana prawda o największej nuklearnej katastrofie" - Adam Higginbotham

Tytuł: "O północy w Czarnobylu. Nieznana prawda o największej nuklearnej katastrofie"
Autor: Adam Higginbotham
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 560

Katastrofa nuklearna w elektrowni atomowej w Czarnobylu, która wydarzyła się 26 kwietnia 1986 roku wstrząsnęła całym światem. Nie tylko ze względu na ogromne skutki, które wywarła, ale też ze względu na przerażające fakty, o których bano się mówić. Liczby ofiar i poszkodowanych do dziś nie są znane. Przez długi czas ukrywano przed światem co się wydarzyło na Ukrainie. 

Cały projekt w ogóle nie powinien wejść w życie ze względu na złą konstrukcję, wady, materiały słabej jakości oraz ludzi pracujących na okrągło, by wyrobić normy i dotrzymać nierealnych terminów. Książka: „O północy w Czarnobylu” Adama Higginbothama nie jest wymyśloną historią z fikcyjnymi bohaterami. Jest to książka, która zawiera fakty i wyjawia prawdę. Znajduje się w niej ogromna liczba przypisów odnoszących się do rosyjskich źródeł, wywiadów, które są dowodem na autentyczność tekstu. 

Nie ma tu miejsca na fikcję. Na początku autor cofa się w przeszłość, a więc w lata, gdzie śmiercionośna, masywna elektrownia jeszcze nie stała na ukraińskiej ziemi. Omówiony został proces jak to wszystko się zaczęło: kto prowadził projekt, kto był odpowiedzialny za budowę reaktorów RMBK i wodno-grafitowej bomby, która tak skrzywdziła ludzi. Czytając powieść można naliczyć masy absurdów i aż wierzyć się nie, chce ile błędów zostało popełnionych po drodze i jak w ogóle taka elektrownia mogła powstać. 

Co ciekawe, projekt po udanych testach byłby rozwijany dalej (mowa tu o dobudowaniu piątego i szóstego reaktora). Dalej opisany został proces działania elektrowni atomowej, co według mnie było jednym z najciekawszych rozdziałów. Nie czyta się tego łatwo zwłaszcza jeśli nie posiada się wiedzy z chemii, czy fizyki, ale można się bardzo dużo dowiedzieć. Każdy rozdział jest wręcz kopalnią faktów, czego tak bardzo brakowało na polskim rynku. Na początku i końcu książki dostajemy swego rodzaju ściągawkę, która opisuje ludzi pracujących w elektrowni, czy blisko z nią związanych – ich stanowiska i role, a także wiele trudniejszych skrótów i słów kluczowych. 
źródło: spidersweb.pl

Pozwoli to na uzupełnienie, czy poszerzenie wiedzy. Dalsze rozdziały omawiają już od środka całą sytuację, krok po kroku, minuta po minucie jakbyśmy oglądali serial (który wyemitowała stacja HBO, i który również gorąco polecam). Dużą zasługą są komentarze wyjaśniające od autora, który bardzo dobrze rozumie całą tematykę związaną z katastrofą. Dla dociekliwych na początku książki dostajemy schemat całej elektrowni. Rozrysowane zostało położenie reaktorów, a nawet ich wnętrze. Mimo charakterystyki powieść osobiście traktuje jako mini-encyklopedię, gdyż opisy są tu bardzo szczegółowe. Mamy tu wydarzenia sprzed katastrofy jak i po niej. Całość jest porywająca, jak niestety również niepokojąca i zwyczajnie smutna. Czynnik ludzki po raz kolejny przyczynił się do cierpienia wielu osób, a powieść ta nam to uświadamia. Wielu ludzi oddało życie, by ocalić Europę i posprzątać po winnych całej tragedii. Niestety, nikt mało kto, jeśli w ogóle o nich pamięta... 

Moja ocena: 5/5

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu SQN

Opinia opublikowana również na portalu lubimy czytać.pl KLIK.

Zachęcam do komentowania☺

16 lip 2019

"Marvel: X-Men. Saga Mrocznej Phoenix" - Stuart Moore

Tytuł: "Marvel: X-Men. Saga Mrocznej Phoenix"
Autor: Stuart Moore
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Insignis

W księgarniach ukazała się nowa powieść z uniwersum Marvela autorstwa Stuarta Moore’a pt. „Marvel X-Men. Saga Mrocznej Phoenix”. Autor po Wojnie Bohaterów postanowił iść za ciosem i wydał kolejną z książek o superbohaterach. Cała akcja jak i fabuła mocno opiera się o film, który mieliśmy okazję śledzić niedawno w kinach. 


Inspirację autor czerpał z komiksu, który dziś jest klasykiem pod tym samym tytułem, i który również wyszedł w Polsce w Kolekcji Komiksów Marvela. Fabuła kręci się tutaj głównie wokół młodej mutanki, adeptki szkoły im. Charlesa Xaviera o imieniu Jean Grey. Jest ona silną telepatką, a po wypadku którym przypłaciła życiem narodziła się na nowo jako Pheonix. 


Cała akcja rozpoczyna się owym incydentem, gdzie drużyna X-Menów w składzie: Storm, Wolverine, Colossusa i Cyclopsa zostaje zapędzona w pułapkę przez Magneto – odwiecznego wroga naszych mutantów. Ratując życie przyjaciół Jean poświęca się i przypłaca to najwyższą ceną. Udaje jej się jednak uratować resztę, sama również powraca – jednak już nie taka sama... Z rozdziału na rozdział niewyobrażalna moc zaczyna przejmować kontrolę nad Jean, budując dla czytelnika dodatkowe napięcie. Autor świetnie czuje bohaterów oraz cały komiksowy klimat. 

Czytając książkę można odnieść wrażenie, że czyta się kolejny zeszyt przygód X-Menów, co jest bardzo przyjemne w odbiorze. Wręcz widzi się postaci jak na kadrach komiksu. Mutanty są wiernie odwzorowane i szczegółowo opisywane przez całą powieść (polot siarki Nightcrawlera, szpony adamantium Wolverina, czy panowanie nad siłami przyrody przez Storm). Do fabuły wciśnięta została również Kitty Pride, młoda mutantka, która jest zwykłą nastolatką i odkrywa w sobie moce, nie umie sobie jednak z nimi poradzić. 

W czasie rozgrywania akcji trafia ona pod skrzydła X-Menów, a także walczy u ich boku. Nie brakuje również jak na Marvela, czy DC przystało głównego antagonisty. W powieści jak i komiksie bohaterowie mają do czynienia z tajemniczym Hellfire Clubem (odpowiednik szkoły dla mutantów, jednakże ze złymi intencjami) na czele, którego stoi tajemnicza Biała Królowa. Kobieta ta z jakichś powodów interesuje się mutantami, a także Jean Grey. Cała akcja w książce jest bardzo dynamiczna, rozdziały są krótkie i treściwe, nie ma nudnych, przydługich dialogów. Bohaterów nie brakuje, nie czytamy w kółko o jednej postaci. Autor umiejętnie przydzielił każdemu mutantowi kilka dobrych stronic. Jesienią na krążkach BluRay otrzymamy film (kto jeszcze nie widział w kinie), a na osłodę i skrócenie czasu oczekiwania sięgnijcie po Mroczną Phoenix.


Moja ocena: 5/5

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl TUTAJ, na empik.com KLIK, na livro.pl TU.

11 cze 2019

"The Division. Skoro świt" - Alex Irvine

Tytuł: "The Division. Skoro świt" 
Autor: Alex Irvine
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Insignis

Wydawnictwo Insignis wydało książkę pt. „Tom Clancy’s The Division: Skoro Świt” autorstwa Alexa Irvine’a. Odwołuje się ona do gry o tym samym tytule (The Division 2), która miała swoją premierę w połowie marca i została wydana na platformy Playstation 4, Xbox One, a także na PC. Osoby, które jeszcze w grę nie zagrały mogą być narażone na spoilery, gdyż sama fabuła opiera się na historii z elektronicznej rozgrywki. 

Akcja toczy się w Stanach Zjednoczonych, gdzie niszczycielska pandemia dziesiątkuje ludność. Rządy przestały istnieć, głowa państwa poniosła śmierć, nastał chaos i nieporządek. Prawem rządzą silniejsi, a jedynymi, którzy mogą uratować tę sytuację są agenci Division. Organizacja ta dysponuje wyszkolonymi ludźmi, którzy zaopatrzeni są w zaawansowany technologicznie sprzęt. 

W powieści ukazany jest czas kilka miesięcy po wybuchu zarazy, gdzie ludzkość zdążyła już powoli podnieść się z kolan i ułożyć sobie życie na nowo, co zasługuje na pochwałę. Autor przeplata rozdziały losami kilku z bohaterów, gdzie wszystko miło spina się w całość. Każda z postaci ma inną historię oraz cel, do którego dąży. Poznajemy historię Aurelio Diaza, jednego z agentów Division, którego brawurowe akcje czyta się z przyjemnością. Uzbrojony w dobrą broń oraz HUD-a dziesiątkuje wroga, często ratując przy tym cywilów, których napotyka na swojej drodze. 

Jego celem jest odnalezienie swoich dzieci, a także dorwanie jednego z kolegów po fachu, którego działania przyczyniły się do wielu szkód. Drugim z bohaterów jest April, która chce sama wyruszyć z Manhattanu na Zachód, gdzie ma nadzieję rozwiązać tajemnicę śmierci swojego męża Billa. Jej losy przecinają się z agentem Division, by razem móc zapobiec jeszcze większemu niebezpieczeństwu. Dodatkowo możemy też poczytać o 11-letniej Violet. Dziewczynce osieroconej po pandemii, która wraz z innymi ocalałymi dziećmi i kilkoma dorosłymi opiekunami mieszka na Zamku Smithsonian, gdzie stara się zapomnieć o przeżytych traumach. 

Niestety zadanie nie należy do najłatwiejszych, o czym mamy szanse się przekonać z biegiem akcji. Rozdziałów w powieści mamy sporo. Są krótkie, treściwe i dynamiczne. Dostaliśmy coś na wzór filmu sensacyjnego, gdzie wymieszane zostały tematy tajnych agentów, zaawansowanej technologii oraz zagrożeń dla państwa. Fani gatunku oraz strzelanek będą zadowoleni. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK, na empik.com TUTAJ, oraz na livro.pl KLIK.

ZAPRASZAM NA MÓJ IG :)

7 cze 2019

"Riese" - Robert J. Szmidt Uniwersum Metro 2035

Tytuł: "Riese"
Autor: Robert J. Szmidt
Liczba stron: 442
Cykl: Uniwersum Metro 2035, tom 3
Wydawnictwo: Insignis

Riese to trzecia część trylogii przygód Nauczyciela i pyskatej Iskry. Tytułowe Riese to podziemny kompleks znajdujący się na terenie Nowej Polski, czyli dzisiejszego Wrocławia i dowodzony jest przez Pułkownika – mistrza manipulacji i gierek słownych. 

Poprzednia część zakończyła się załadowaniem kilkunastu okaleczonych niewolników, w tym naszych bohaterów do pociągu pancernego, który wyruszył do Riese. Wyjazd ten miał na celu zmienić los i życie tychże osób, przeniesienie ich do niewyobrażalnie ekskluzywnych jak na metro warunków w zamian za ciężką pracę i bezwzględne posłuszeństwo. 

Całość to oczywiście propaganda, a niewidomi zwani „skopcami”, którzy zostali oślepieni i pozbawieni strun głosowych mieli służyć swoim nowym panom do końca swych krótkich dni. Oczywiście Nauczyciel nie wierzy w żadne słodkie słowo, jego jedynym celem jest pokonanie wroga i zniszczenie go. Czarny Skorpion vel Nauczyciel, poprzysiągł zemstę  i śmierć wszystkim, którzy odebrali mu tak wiele, a teraz rządzą i bronią tego raju w środku samego piekła. 

Zadanie nie należy do łatwych, bowiem wróg ma ogromną przewagę, jednak siła i determinacja potrafią działać cuda. Pozycja ta nie jest typową postapokaliptyczną powieścią z serii UM, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Autor wplata tu wiele wątków, często politycznych, a także wojskowych. W wielu rozdziałach toczą się długie rozmowy, które budują napięcie, lecz nie oddają w pełni klimatu metra. Potworów jest jak na lekarstwo, liczba bohaterów też nie jest duża, jednak każdą postać śledzi się z zainteresowaniem. Remer (czyli Nauczyciel) nadal sprawnie walczy i używa zdrowego rozsądku, teksty Iskry nadal wywołują uśmiech na twarzy, więc duet „dziadzia-dzidzia” świetnie się uzupełnia. Dużą zaletą książek Szmidta jest sam język pisania. Dialogi są cięte i do bólu szczere, a autor bardzo dobrze prowadzi akcję. Rozdziałów jest sporo, dużo się wyjaśnia. Dla fanów Szmidta i bohaterów trylogii pozycja obowiązkowa.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK, na empik.com TUTAJ, oraz na livro.pl KLIK! i czytam.pl KLIKNIJ.

******
ZAPRASZAM NA MÓJ INSTAGRAM☺

14 mar 2019

"Dziewczęta wygnane. Owoc granatu tom 1" - Maria Paszyńska

Tytuł: "Dziewczęta wygnane"
Seria: Owoc granatu. Tom 1
Autor: Maria Paszyńska
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Książnica

Być człowiekiem na nieludzkiej ziemi, w nieludzkich czasach...

Elżbieta i Stefania to bliźniaczki, które jednak diametralnie się od siebie różnią. Stefcia to rozpieszczona pannica, która kocha bale, nowe stroje, jest przebojowa i czarująca. A dodatkowo pięknie gra na skrzypcach. Elżbieta zwana Halszką, podobnie jak jej ojciec kocha zwierzęta (szczególnie konie), przyrodę i można powiedzieć, że chadza własnymi ścieżkami, przez co jest zamknięta w sobie. Bliźniaczki spędzają kolejne upalne lato z małym braciszkiem i rodzicami, w majątku dziadków, na wiejskich terenach Kresów.

Jest rok 1939. Ludzie nie przeczuwają zbliżającej się wielkimi krokami wojny. A może niektórzy podświadomie odsuwają od siebie te straszne myśli? Realistyczne opisy przyrody, sprawiają, że można sobie wyobrazić śpiew ptaków, ciepło lipcowych nocy i oszałamiający zapach natury. Wakacyjna sielanka zostaje jednak poważnie nadszarpnięta, nie tylko przez wgląd na przystojnego kawalera, który skradnie serce jednej z bliźniaczek. Między dziewczętami rodzi się coraz poważniejszy rozłam, który zaważy na ich dalszych losach...

Pod koniec sierpnia rodzina zostaje zmuszona do rozłąki i porzucenia planów o powrocie do okolic Lwowa, ponieważ z Zachodu nadciąga armia Hitlera, który wypowiedział Polsce wojnę... Nie ma już czasu na granie na skrzypcach, spokojny sen, czy naukę. Mijają tygodnie, aż pewnej mroźnej, lutowej nocy dziewczęta zostają wyrwane z łóżek, by jako wrogowie Związku Radzieckiego zostać zmuszone do tułaczki w nieznane. Rozpoczyna się okrutna walka o przetrwanie na nieludzkiej syberyjskiej ziemi, dokąd zostały deportowane miliony Polaków. 

Podziwiam Marię Paszyńską, bo mimo młodego wieku - stworzyła tak dużo chwytających i realistycznych powieści, że po ich przeczytaniu nie mogę się otrząsnąć z szoku. Od lat czytam przeróżne powieści o II wojnie światowej, o mordzie na Wołyniu, o losach Polaków na Syberii, ale "Dziewczęta wygnane" poruszyły mnie do głębi. Jest to opowieść o siostrach, które los tak okrutnie doświadczył i jest tu tyle emocji, że łzy same napływają do oczu. Szczególnie bliska mi jest postać Halszki, która próbuje ratować swoją siostrę i matkę, a została tak nieludzko potraktowana... I to nie tylko głównie przez swoją bliźniaczkę, którą za wszelką cenę pragnęła ratować...Strasznie jestem ciekawa dalszych części. Polecam Wam tę lekturę z całego serca!


Opinia opublikowana również na portalu lubimy czytać.pl KLIK.

6 lis 2018

"Jak zerwać z plastikiem?" - Will McCallum

Tytuł: "Jak zerwać z plastikiem?"
Autor: Will McCallum
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Insignis

Nasza planeta jest zalewana przez śmieci. Sami powiedzcie: ile odpadków ląduje do Waszego kosza co dnia? Nie można się dziwić, że przy drogach, w lasach, na chodnikach, na skwerach, w parkach, dosłownie wszędzie - można znaleźć przeróżne śmieci. Począwszy od plastikowych butelek po napojach, przez torebki po kanapkach, cukierkach, po opakowania z fast foodów, a nawet opony samochodowe czy całe worki z czymkolwiek chcesz...

To człowiek, i tylko on zaśmieca od pokoleń ziemię. Will McCallum przybliża nam szokujące dane jak niepozorny plastik potrafi niszczyć przyrodę. Został on wynaleziony w latach 50. XX wieku i od tej pory świat ogarnął prawdziwy szał na jego punkcie. Jest on dosłownie wszędzie! Przypatrz się uważnie ile rzeczy w Twoim otoczeniu jest zrobionych z tego tworzywa. Co najmniej 80 procent... Owszem, nie można się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że wynalazki ułatwiły człowiekowi życie. Lecz także mocno je skomplikowały i sobie podporządkowały.

Tony śmieci muszą zostać przerobione. Pomyślmy o tych odpadach, które ludzie wyrzucają od tak, "lekką ręką" byle gdzie... Nawet niepozornie zostawiona na plaży plastikowa słomka do napojów czy patyczek do uszu - potrafi się okazać śmiertelnie niebezpieczny dla zwierząt. Mnóstwo foliowych reklamówek, butelek, czy innych rzeczy trafia do oceanów, do morza, do rzek, do lasów - narażając na niebezpieczeństwo zarówno ptaki, jak i większe czy mniejsze zwierzęta. Sama miałam ostatnio okazję widzieć w większym mieście ptaka, który skuszony resztkami jedzenia - zjadał z nim także foliową torebkę...Jestem bardzo wrażliwa na krzywdę zwierząt, staram się uczulać innych żeby traktowali je godnie, a leżącą puszkę po napoju, czy papierek po batoniku - nie wstydzę się podnieść i wrzucić do kubła ze śmieciami.

Zapewniam Was, że unikanie plastiku czyli własny kubek termiczny, szklana zastawa na imprezie, czy torba na zakupy wielokrotnego użytku to żaden obciach. Obciachem i wielkim szokiem jest to, w jakim tempie nasza planeta staje się wielkim wysypiskiem śmieci. Po lekturze tej książki - tym mocniej popieram ustawę, która ma ograniczyć zużycie plastikowych dodatków: kubeczków, mieszadełek, słomek itp. Jakże prawdziwy jest cytat Mahatmy Gandhi'ego: "Bądź zmianą, którą chcesz dostrzec w świecie". Serdecznie polecam Wam "Jak zerwać z plastikiem", bo plastik wcale nie jest "fantastik", a już na pewno nie walający się na każdym skrawku zieleni. 

TUTAJ LINK DO FRAGMENTU KSIĄŻKI: PRZECZYTAJ!!!

Moja ocena: 5/5

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK, na empik.com TUTAJ, na livro.pl KLIK, oraz na gandalf.com.pl TU.

4 lip 2018

"Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza" - Adam Kay

Tytuł: "Będzie bolało"
Autor: Adam Kay
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Insignis

Pewnie każdy z Was miał bardziej, bądź mniej do czynienia w swoim życiu ze służbą zdrowia. I posiada na jej temat swoje zdanie... Gdy zobaczyłam ten tytuł w zapowiedziach czytelniczych, bardzo zapragnęłam go przeczytać. Lubię literaturę opartą na faktach, a ta książka od pierwszych stron ukazuje bezpardonowy obraz pracy w szpitalu.

Główny bohater książki, Adam Kay- spisał swoje przeżycia od stopnia stażysty, starszego stażysty, rezydenta oraz starszego rezydenta, by na końcu tej ciężkiej drogi, usianej pracą ponad normę - przybliżyć nam, że zatrudnienie w służbie zdrowia to wielka harówka oraz niestety = męczarnia. Bo bycie doktorem, pielęgniarką, czy sanitariuszem to nie tylko biały kitel, wypisywanie recept, czy własny gabinet. To praca, często po 97 godzin w tygodniu, która całkiem burzy ci życie osobiste, niekończące się nocne dyżury, awanturujący się pacjenci, dramatyczne braki kadrowe, wielka odpowiedzialność, życie pod presją i w wielkim stresie.
Jego sekretny dziennik ukazuje splot sytuacji, które bywają nie tylko zabawne, dziwne, czasem irytujące, obrzydliwe, męczące, ale także dramatyczne. Adam zdecydował się na specjalizację ginekologa-położnika, co wymagało od niego szczególnie szerokiej wiedzy i skupienia się. Chodziło tu o rzeczy najważniejsze, jak zdrowie matki i dziecka! Książka jest napisana językiem potocznym, ale często bywa on bezlitosny. Ostry jak skalpel, a puenty bywają gorzkie jak pigułki... 

Ta książka to nie tylko pamiętnik młodego lekarza, który bardzo dużo musiał poświęcić swojej pracy. To także obraz tego, jak służba zdrowia funkcjonuje od wewnątrz. Bywają przytaczane opisy sytuacji, które obnażają bezmyślność pacjentów, oraz bezduszność biurokracji. Nie zapominając o szeroko pojętych skutkach takiej czy innej sytuacji... 

"Będzie bolało" to lektura na dwa wieczory, podczas których nie jeden raz wybuchniecie śmiechem, kręcąc głową nad irracjonalnością niektórych osób, bądź wydarzeń. Lecz także głęboko się zadumacie czy wzruszycie, gdyż choroby, rozpacz i śmierć są na porządku dziennym, kiedy pracujesz w szpitalu, bądź tego typu placówce. Ta książka powstała po to, by ukazać blaski i cienie zawodu lekarza. Sądzę, że powinno być więcej takich pozycji na rynku wydawniczym. I polecam ją każdemu z Was, gdyż daje ona nie tylko do myślenia, lecz także przybliża hermetyczny świat w całkiem innym świetle...

Moja ocena: 5/5
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK, na Livro.pl TUTAJ, na empik.com KLIK, oraz na gandalf.com.pl KLIKNIJ.

11 cze 2018

"Księga dzikości" - David Scarfe

Tytuł:"Księga dzikości"
Autor: David Scarfe
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Insignis

Wyjdź z domu i odkryj w sobie dziecko... Czy w dzisiejszych czasach, gdy trwa szalona gonitwa za karierą i pieniędzmi, jesteśmy jeszcze w stanie przeżywać przygody, na wzór Indiana Jones'a? Albo chociaż na podobieństwo harcerskich biwaków, czy spontanicznych wypraw pod namiot? 

Młodsze pokolenie jest zafascynowane Youtube'm, Instagramem, dronami, ewentualnie nową grą na Xbox'a czy Play Station. Autor książki mądrze zauważył, że staliśmy się "wygodniccy" oraz bardzo...nieporadni życiowo, pomimo iż możemy otaczać się tysiącem nowoczesnych urządzeń i aplikacji. Dawniej, nawet na biwakach, kempingach, czy obozach - dzieci oraz dorośli, zmuszeni byli radzić sobie bez automatycznie rozkładanych namiotów, specyfików przeciwko komarom, czy bez nawigacji... Oczywistym jest, że technika zrobiła naprawdę duży krok w przyszłość, lecz czy obcowanie z przyrodą, poza szczelnie zamkniętymi klatkami w zoo, czy zza ekranu TV - nie może być czymś fascynującym?

"Księga dzikości" to wspaniale wydany poradnik, który zawiera w sobie multum rad, które są przystępnie opisane i ukazane na rysunkach. To z tej książki dowiemy się jak przeżyć fantastyczny weekend, z dala od zanieczyszczanego miasta i monitoru komputera. Czy nie macie czasem ochoty, by spakować plecak i wybrać się do lasu, albo z dala od zgiełku i przeżyć fantastyczną przygodę, na wzór Bear'a Grylls'a? 

Dowiemy się między innymi jak szukać czystej wody (tak, to możliwe!), jak rozpoznać chmury po ich kształcie (bardzo przydatne przed nadchodzącą burzą), jak rozpalić ognisko, zbudować szałas, jak obserwować ptaki, zrozumieć konstelację gwiazd, uwić wianek z kwiatów, czy wykonać kij wędrowca, latawiec, oraz wiele, wiele więcej.

Nie chcę Wam psuć niespodzianki, jaką jest czytanie tej książki, więc nie zdradzam reszty szczegółów. Jeśli macie tylko ochotę i odrobinę czasu, by oderwać się od nowego serialu na Netflixie i lubicie przeżywać ciekawe przygody, ten poradnik będzie dla Was numerem jeden. Ja jestem nim oczarowana, ponieważ to nie tylko "Księga dzikości", która daje nam cenne wskazówki, ale także swoiste kompendium wiedzy na temat natury, zwierząt, pogody i otaczającego nas świata.

Z czystym sumieniem polecam.
Moja ocena: 5/5

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK, na empik.com TUTAJ, oraz na livro.pl KLIK.