Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ocena : 4/5. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ocena : 4/5. Pokaż wszystkie posty

2 paź 2017

"Green Arrow: Śmierć i życie Olivera Queena"

Tytuł: "Green Arrow: Śmierć i życie Olivera Queena".
Autor: Otto Schmidt, Benjamin Percy
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Egmont

Drugim wrześniowym tomem ze stajni DC Odrodzenie jest „Green Arrow: Śmierć i życie Olivera Queena”. Opowiada historię playboya i miliardera Olivera Quenna. Bogacza o charakterze imprezowicza, podrywacza, ale też wolontariusza, który wraz ze swoją firmą Queen Industries chce pomagać miastu i jego mieszkańcom. W nocy zaś zmienia swe oblicze, zakłada kaptur, bierze kołczan ze strzałami, by zwalczać przestępczość jako Green Arrow. 

Po spędzeniu paru lat na odludnej wyspie, nauczył się sztuki przetrwania. Umie walczyć oraz bardzo celnie strzelać z łuku. W tomie tym poznaje lepiej Black Canary – gwiazdę rocka, która potrafi emitować dźwięk w granicach 300dB. Podobnie jak łucznik potrafi ona walczyć oraz chce sprawiedliwości. Bohaterowie zbliżają się siebie. W mieście zaczynają znikać kobiety i dzieci. Są to osoby z ubogich kręgów, o których nikt się nie przejmuje. Przewożeni są przez kontenery Queen Industries na statek „Inferno”, który jest własnością Dziewiątego Kręgu – tajemniczej organizacji, która ma z Olivierem coś wspólnego. I która planuje zamach na życie Strzały. 
źródło: paradoks.net.pl

Czy Naszemu bohaterowi uda się pokonać dziwną grupę oraz oczyścić swoje imię? Co zrobi gdy zostanie pozbawiony środków i sojuszników? Dla mnie historia była dobra. Akcji jest sporo, bohaterowie nie boją się wypuszczać strzał ani okaleczać przeciwników. Cieszy pojawienie się kilku ciekawych postaci. Obok Black Canary mamy Shado oraz Johna Diggle’a. Brakowało na polskim rynku takiej opowieści o Łuczniku. Kreska różni się od Czarnego Więzienia, ponieważ mamy innych rysowników. Kadry wyglądają trochę jak szkice, nie są tak cukierkowe. Wcale mi to nie przeszkadzało. Album jest grubszy niż Suicide Squad, ponieważ zawiera dodatkowy zeszyt. Wydanie standardowo zawiera okładkę ze skrzydełkami, która moim zdaniem delikatnie się zadziera. 

Papier jest identyczny jak w poprzednim wydaniu. Przez cały czas czytania farba drażni nos, ale nie przeszkadza w większym stopniu. Na końcu dostajemy galerię okładek. Zakończenie jest intrygujące i z niecierpliwością czekam na kolejny album. Ten ukaże się w 2018 roku i będzie nosić tytuł „Wyspa blizn”.

Album zawiera materiały pierwotnie ukazane w amerykańskich Green Arrow: Rebirth #1 oraz Green Arrow #1-5.

Moja ocena: 4/5
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytac.pl KLIK.

29 wrz 2017

Suicide Squad – Oddział Samobójców – Czarne więzienie. Tom 1

Tytuł: "Suicide Squad – Oddział Samobójców – Czarne więzienie. Tom 1".
Liczba stron: 120
Wydawnictwo: Egmont

Seria DC Odrodzenie to nowa inicjatywa amerykańskiego wydawnictwa. Egmont zaczął wydawać od września pierwsze tomy. Co miesiąc pojawiać się będą 4 tytuły. Na pierwszy ogień wzięłam Suicide Squad: Czarne Więzienie. Amanda Waller – założycielka Task Force X, czyli słynnego Oddziału Samobójców wybiera największe szumowiny i przydziela im misje czasem wręcz niemożliwe do wykonania. W razie ich niepowodzenia, czy śmierci członków nikt za nimi "płakać nie będzie". Da się ich zastąpić i sprawa przycichnie. 

W skład grupy wchodzą Harley Quinn, Killer Croc, Deadshot, Bumerang oraz Enchantress. Dowodzeni są przez genialnego stratega Ricka Flaga oraz jego zastępczynię Katanę. Dostają z pozoru proste zadanie. Lądują na terenie Rosjan. Mają zidentyfikować broń „z kosmosu”, przejąć ją lub zniszczyć.  Na swojej drodze spotykają Brygadę Zagłady – rosyjską wersję Suicide Squad, przy której wyglądają jak przedszkole. Wyjaśnia się też znaczenie tytułowego Czarnego Więzienia. Oczywiście nic nie układa się po myśli, a nie wszystkim dane będzie powrócić… 


Harley Quinnźródło: pinterest
Mnie osobiście album zaskoczył pozytywnie. Dzieje się sporo, akcji jest dużo, nie ma zbędnych wydłużonych dialogów. Bardzo cieszy mnie oryginalny skład wzięty wprost z filmu. Dokuczał mi tylko brak Jokera, bo w sumie też jest on związany z grupą – zwłaszcza z Harley. Postacie zachowują się tak jak powinny – Harley bez przerwy żartuje, Deadshot jest ciągle skupiony i lekceważący, a Katana nie rzuca zbędnych słów na wiatr. Niespodzianką są cztery krótkie rozdziały na końcu albumu, które opowiadają o początkach Suicide Squad każdego z bohaterów z osobna. 

Dostajemy historie Deadshota, Bumeranga, Katany oraz Harley Quinn. Kadry są świetnie narysowane, kolory są bardzo żywe. Papier jest dobrej jakości, okładka ze skrzydełkami prezentuje się ślicznie. W Empiku w droższej cenie dostępna jest edycja limitowana z jej posrebrzaną wersją. Format jest niemal identyczny jak w komiksach z serii MARVEL NOW. Ode mnie należy się mocna czwórka i trzymam kciuki, by kolejny tom był jeszcze lepszy (i trochę grubszy). Ukaże się on w 2018 roku i będzie nosił tytuł „Przy zdrowych zmysłach”.

Album zawiera materiały pierwotnie ukazane w amerykańskich Suicide Squad: Rebirth #1 oraz Suicide Squad #1-4.
Ocena: 4/5.

Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytac.pl KLIK.
źródło: DC Comics

8 wrz 2017

"Legia to jest potęga" - Dariusz Tuzimek

Tytuł: "Legia to jest potęga".
Autor: Dariusz Tuzimek
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Egmont

Specjalnie dla fanów Legii ukazała się książka uznanego dziennikarza Dariusza Tuzimka pt. „Legia to jest potęga”. Pozycja ta skierowana jest raczej dla młodszych czytelników i pozwala zapoznać się z historią klubu z Warszawy. Autor wraz ze swoim synem przez całą książkę prowadzą rozmowę na wiele różnych tematów, które oczywiście są związane z ich ukochanym klubem. 

Czytelnik jest „świadkiem” tej rozmowy. Dzięki temu w każdym rozdziale dostajemy solidną porcję wiedzy na temat drużyny. Na samym początku wytłumaczona została cała geneza: skąd się wzięła nazwa Legii, jak to wszystko się zaczęło itd. Dostajemy zestawienie strojów piłkarskich, log, które zmieniały się na przedziale lat. Ich przedstawienie wygląda bardzo ładnie.

Dalej autor przedstawia Nam największe gwiazdy, które grały w XX wieku. Otrzymujemy ich osiągnięcia, historie – te są naprawdę ciekawe i warte zapoznania. Poznajemy Kazimierza Deynę, bramkarza Akimowa, świetnego technicznie Gadochę. Oczywiście jest ich więcej, a dzisiejsi piłkarze też zostali Nam opisani. Im więcej rozdziałów przeczytamy, tym bardziej zbliżamy się do „naszych czasów”. Możemy zorientować się, że Legia to nie tylko piłka nożna, lecz organizacje charytatywne, szkółki dla młodych talentów, imprezy rodzinne. Opisane zostało również muzeum klubu, sklepik z gadżetami oraz sam stadion. Jego prezentacja robi wrażenie. 
źródło: Youtube

Nie mogło zabraknąć też informacji o zdobytych pucharach i trofeach. Dostajemy świeże statystyki. Jak na tak cienką (ok. 200 stron) książkę dowiedziałam się sporo. Wizualnie też prezentuje się świetnie. Co chwilę dostajemy dawkę kolorowych ilustracji, które czynią książkę bardziej atrakcyjną. Szata graficzna jest wykonana starannie. Na deser dostajemy aktualne zdjęcie (na lipiec 2017) całej drużyny wraz ze sztabem. Do tego zdjęcia każdego zawodnika osobno wraz z krótkim opisem! Na przedniej i tylnej stronie dostajemy przyśpiewki klubu, które każdy szanujący się kibic powinien znać. Fani Legii będą z książki podwójnie zadowoleni. Autor miał b.dobry pomysł. Nie ma ona charakteru biografii jak w przypadku np. Neymara (poprzedniej książki autora). Jest w niej dużo faktów historycznych. Młodsi będą mieli okazję do nadrobienia braku wiedzy. Kolejny powód, by po nią sięgnąć i czytać.


Moja ocena: 4/5.

Plusy:
- duża dawka wiedzy o Legii,
- kolorowe ilustracje,
- sztywna okładka + kilka prezentów

Minusy:
- mogłaby być trochę grubsza
- raczej dla młodszych odbiorców

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytac.pl TUTAJ.

17 lip 2017

"Prawo do zemsty" - Denis Szabałow

Tytuł: "Prawo do zemsty".
Autor: Denis Szabałow
Liczba stron: 481
Wydawnictwo: Insignis

***
Ostatnio ukazała się trzecia część przygód, napisana przez Denisa Szabałowa pt. „Prawo do zemsty” z Uniwersum Metro 2033. Jest to książka zamykająca trylogię „Konstytucja Apokalipsy”. Głównym bohaterem jest tutaj Daniła Dobrynin – stalker, któremu odebrano wszystko. Dom, rodzinę oraz przyjaciół. Celem, dla którego żyje jest zemsta. Zemsta na ludziach, którzy mu wszystko odebrali. Nie brak mu w tym zaangażowania, sił i chęci, choć Nasz bohater szybko odkrywa, że nie dokona niczego w pojedynkę.

Co prawda uniform, który nosi pozwala mu na wielkie cuda, jednak to nie wystarczy. Potrzeba mnóstwa broni i ludzi, by przeciwstawić się tak wielkiej potędze. Zemsta to nie jedyny cel, jaki Daniła chce osiągnąć. Przede wszystkim chce przetrwać. To nie łatwe zadanie jeśli z jednej strony może Cię trafić zabłąkana kula uzbrojonego wroga, z drugiej dorwać jakiś mutant (w tym ulubiony Dana - Kleks). Stalker na początku ma ciężko, z biegiem akcji zdobywa sojuszników, stalkerów Schronu, którzy również pragną zemsty i wojaczki. 

Na początku było ciężko, ale po przeszkoleniu mała grupa młodzieniaszków powoli zmienia się w niebezpieczną armię żołnierzy, którzy wiedzą co robić. Trafiają celnie, szanują amunicję i wiedzą jak uderzyć we wroga. Po kolejnych sojuszach armia Dana rośnie do pokaźnych rozmiarów, liczba broni i amunicji jest imponująca i wszyscy zaczynają wierzyć, że wreszcie zwyciężą tę wojnę… Autor przyzwyczaił Nas do iście wojskowego klimatu. Opis broni jest bardzo szczegółowy, działania bohaterów opisane profesjonalnie (być może dlatego, iż autor sam był wojskowym z wysoką rangą). 

********
Niestety klimat Metra nie jest aż tak bardzo odczuwalny, przez co bardzo ubolewałam. Prawie cała akcja dzieje się na powierzchni, mutantów jest jak na lekarstwo (zwłaszcza w dalszej części książki). Jak już są to bardzo wymyślne jakby autorowi brakło pomysłów (latające niby-świnie? xD). Opis anomalii na duży plus, choć Przedszkole i Tunel w poprzedniej części były zdecydowanie ciekawsze. Zakończenie jest bardzo interesujące (pętla czasowa) i jednocześnie jakby urwane. Nie wiemy co stało się z jeńcami ze Schronu (w tym z żonami Daniły), nie wiadomo nic o Pająku.

Pewnych faktów musimy się chyba domyślić. Książka jest bardziej dla osób kochających wojaczkę (większa część książki jak i trylogii to właśnie walka). Trochę przypominała też CRYSIS-a (grę na PC, w której główny bohater za pomocą kuloodpornego skafandra zwalczał wroga) – wypisz, wymaluj to - Daniła. Powieści nie można odmówić akcji – tej było dużo, choć stawiam bardziej na klimat. Lecz warto po nią sięgnąć, by przynajmniej zobaczyć zakończenie losów Dobrynina.

Moja ocena: 4/5.
Plusy:
- dużo akcji,
- zaskakuje zakończeniem,
- szczegółowy opis broni, sprzętu

Minusy:
- mało klimatu Metra,
- pewne wątki pozostały nieukończone.

*******

Autor: Polscy Fani Uniwersum Metro 2033 [2017]
Dodatkiem do powieści jest zbiór opowiadań polskich fanów pt: „W ruinie”. Jest to już czwarta część, książka składa się z aż 12 krótkich opowiadań. Liczy około 300 stron. Dostajemy ją razem w zestawie z „Prawem do zemsty”. Na pierwszej stronie mamy mapkę Polski wraz z oznaczeniami miast, w których dzieję się akcja poszczególnej historii (bardzo fajny pomysł). Fani bardzo wczuli się w rolę pisarzy, czują klimat Metra. Widać, że mają słabość do rentgenów i mutantów. Więc jeśli czujecie niedosyt po powieści Szabałowa sięgnijcie do „Ruin”. Na pewno znajdziecie tam coś dla siebie.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis

Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK, na empik.com TUTAJ, oraz na LIVRO.pl TU.

9 maj 2017

"Suarez. Nigdy nie będziesz sam" - Jarosław Kaczmarek

Tytuł: "Suarez. Nigdy nie będziesz sam"
Autor: Jarosław Kaczmarek
Liczba stron: 176
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Mali Mistrzowie

Egmont wydał właśnie kolejną biografię dla dzieci autorstwa Jarosława Kaczmarka. Jak pamiętamy wcześniej ten autor wydał jeszcze: „Gole wszech czasów”. Pan Jarosław wraz z przyjaciółmi jeździ po świecie opowiadając historie, baśnie i legendy dla ludzi w każdym wieku. Piłka nożna to jego hobby.

Biografia właściwie niczym nie różni się od poprzednich części, które dostaliśmy od innych pisarzy. Całe życie piłkarza opowiedziane jest w porządku chronologicznym. Na początku każdego rozdziału jest wstęp oraz wiele ciekawych faktów historycznych oraz geograficznych. Opisana jest krótka historia danego kraju, klubu, wiele statystyk dotyczących gry w danym klubie. Całość uzupełniona jest pięknymi, kolorowymi ilustracjami. Książka ma sztywną okładkę i ok. 170 stron. Jest to trochę mniej niż w poprzednich częściach. 

Na końcu książki wypisane są wszystkie najważniejsze informacje tzn. dane osobowe, liczba goli oraz sukcesów osiągniętych w danym klubie. Bohaterem tej części jest Luis Suarez, napastnik reprezentacji Urugwaju oraz obecnie FC Barcelony. Jak możemy się dowiedzieć statystyki Pistoletu (tak na niego mówią) są imponujące. Grał w wielu prestiżowych turniejach, po drodze trzy
europejskie kluby (Ajax, Liverpool, no i FC Barcelona), w tym mnóstwo osiągnięć. Oczywiście na początku nie było łatwo, o czym się dowiadujemy z poniższej książki: rozwód rodziców, bieda w domu, no i ten porywczy charakter. Sam Luis stwierdził, że cały czas pracuje nad sobą, ma dla kogo to robić i wychodzi mu to całkiem nieźle. Dziś razem z Messim i Neymarem tworzą najsilniejszy, najbardziej skuteczny atak na całym świecie! Sam Urugwajczyk dla FCB strzelił ponad 100 goli i nadal kolekcjonuje kolejne ☺

Książkę czytało się przyjemnie, dowiedziałam się z niej wielu ciekawych faktów. Jedynym minusem była jej grubość. Jeśli nam ta pozycja nie wystarcza, zawsze możemy sięgnąć po autobiografię Luisa pt.: ” Przekraczając granicę”. 

Moja ocena: 4,5/5

Plusy:
- dużo ciekawych faktów,
- kolorowe, piękne ilustracje,
- chronologiczny porządek

Minusy:
- zbyt krótka...


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl TUTAJ, oraz empik.com TU.

7 kwi 2017

Piękna i Bestia - Elizabeth Rudnick

Tytuł: "Piękna i Bestia"
Autor: Elizabeth Rudnick 
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Egmont

W związku z filmową premierą ekranizacji Pięknej i Bestii dostajemy powieść o tym samym tytule autorstwa Elizabeth Rudnick. Książka zaczyna się od epilogu, w którym jak wszyscy dobrze wiemy czarownica przemienia rozpieszczonego, butnego księcia w Bestię za karę odmówienia jej gościny. Podczas balu zamienieni są również goście, a nawet pies. Akcja dzieje się we francuskim miasteczku Villeneuve.

Główną bohaterką jest Bella – piękna, młoda dziewczyna, która różni się od mieszkańców miasteczka. Uwielbia czytać książki, pobudzać wyobraźnię, marzy o podróżach i przygodach. Bardzo żałuje, że nie może znaleźć osoby, z którą dzieliłaby swoją pasję. Ludzie jej nie rozumieją, naśmiewają się z niej, uważają że do nich nie pasuje. 

Bella mieszka wraz z ojcem Maurycym, który zajmuje się tworzeniem pozytywek. Jest ciepłym, dobrym człowiekiem, w którym Bella znajduje oparcie. O rękę Naszej bohaterki stara się Gaston – były bohater wojenny, który tylko na zewnątrz udaje miłego człowieka. W rzeczywistości jest pyszałkowatym, zarozumiałym tyranem, który uwielbia słuchać komplementów na swój temat. W trakcie nieszczęśliwego zbiegu wydarzeń ojciec Belli zostaje uwięziony przez Bestię w ogromnym, mrocznym zamku otoczonym wielkim, niebezpiecznym lasem. Bella poświęca się dla niego i zajmuje miejsce ojca, będąc zakładniczką Bestii.

Jak się z biegiem czasu okazuje, Bestia zmaga się z klątwą. Gdy czerwona róża w jego komnacie zgubi wszystkie płatki, on sam zostanie na zawsze Bestią, a jego służba zamieni się w martwe przedmioty. Tylko prawdziwa miłość jest w stanie go uratować. Czy Bella zdoła pokochać Bestię? Czy razem przełamią zły czar?

Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Jest to delikatne odprężenie w sam raz na długi wieczór. Rozdziały są krótkie i treściwe. Sam tekst jest prosty i nie wymaga wielkiego myślenia. Dzięki temu książkę można polecić nie tylko starszym miłośnikom klasyki Disneya, lecz również młodszym fanom. Ciężko stwierdzić czy pokrywa się dokładnie z animacją, bo tej już nie pamiętam. :) Na pewno bardziej będzie opierać się na filmie, który jest aktualnie wyświetlany w kinach ze znaną Emmą Watson.

Moja ocena: 4,5/5

Plusy:
- baśniowy klimat,
- przypomina czasy dzieciństwa
- prosty, zwięzły język
Minusy:
- trochę za krótka

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont

Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytac.pl TUTAJ,

2 kwi 2017

"Achromatopsja"- Artur Chmielewski METRO 2033

Tytuł: "Achromatopsja"
Autor: Artur Chmielewski 
Liczba stron: 424
Seria: Uniwersum Metro 2033
Wydawnictwo: Insignis
Data premiery: 15-03-2017

Długo wyczekiwana powieść o Warszawie A.D. 2033!

Tytułowa Achromatopsja to choroba oczu objawiająca się niemożnością widzenia większości barw. Książka ta opowiada o zbombardowanej Warszawie oraz jej mieszkańcach ukrywających się w Metrze. Historia jest opowiadana przez bezimiennego bohatera, którego nazwiska nie jest nam dane poznać. Mówi nam wszystko z punktu widzenia swojej osoby. Jego oczyma widzimy ruiny zniszczonej stolicy i to co z niej zostało. 

Opowieść zaczyna się od zebrania się najważniejszych frakcji w gmachu Politechniki (która w jakimś stopniu przetrwała, a jej sprzęt bardzo pomógł ludziom). Rektorzy odebrali sygnał od tajemniczych ocalałych, którzy wnioskują o życiu w innej lokalizacji. Z tego powodu zostaje wybrana ekspedycja, która ma na celu nawiązanie kontaktu z resztką ocalałych. 

I tak, kilkuosobowa grupa złożona z wyrostków, Doktora, młodej pary, Azjaty, naszego bohatera oraz Franza – nieustraszonego stalkera (który dba raczej o siebie, nie o innych) wyrusza w nieznane „na poszukiwanie przygód”. Większość akcji dzieje się na powierzchni (czego w Metrach ostatnio trochę brakowało). Nasi bohaterowie mijają zniszczone zgliszcza Warszawy (znajdują się m.in. obok Stadionu Narodowego). Wokół gnieździ się zło. Zmutowane potwory wszelkiej maści tylko czekają, by zatopić zębiska w świeżym mięsie swoich ofiar.
Autor bardzo dobrze buduje niepokój oraz klimat. Wręcz wyczuwany jest lęk i niepewność każdej z postaci. Ekipa ciągle musi się mierzyć z głodem, chłodem, groźnymi stworami czy śmiercią. Każda z postaci to inna osobowość. Nikt za bardzo nie wie dokąd zmierza, a sam dowódca (stalker) nie za dużo chce zdradzić… Z biegiem czasu ludzie zaczynają ginąć, a każdemu coraz mniej ta „zabawa” się podoba. Autor wprowadził kilka ciekawych anomalii, wytłumaczone są nowe rodzaje bomb, które wprowadzają większy sens w fabule. Nikt wcześniej w Uniwersum tego nie robił. 

Na brak akcji nie możemy narzekać. Bez ustanku coś się dzieje. Rozdziały są krótkie i logiczne. Mnie osobiście rozczarowało zakończenie, które jest jakby niedokończone, urwane. Poza tym „Achromatopsja” to jedna z lepszych polskich powieści utrzymanych w klimacie postapokalipsy. Zdecydowanie polecam.

Moja ocena: 4,5/5

Plusy:
- ciągła akcja,
- dobry klimat powierzchni,
- krótkie, logiczne rozdziały
Minusy:
- zakończenie, a właściwie jakby jego brak

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl TUTAJ., oraz na empik.com TUTAJ.

22 sty 2017

”Assassin’s Creed: Oficjalna Powieść Filmu” - Christie Golden

Tytuł: ”Assassin’s Creed: Oficjalna Powieść Filmu”
Autor: Christie Golden 
Liczba stron: 450
Wydawnictwo: Insignis
Data premiery: 11-01-2017

Przed Nami kolejna część przygód o skrytych zabójcach pt.: ”Assassin’s Creed: Oficjalna Powieść Filmu” autorstwa Christie Golden (wielokrotnie nagradzana za powieści fantastyczne i horrory: Star Trek, Warcraft, Star Wars). 

Fabuła podzielona jest na dwie ramy czasowe: współczesność oraz lata XV - XVIII wieku. Główny bohater Callum Lynch był małym chłopcem, który lubił adrenalinę i szaleństwo. Od najmłodszych lat został ciężko doświadczony, gdy odkrył trupa swojej matki we własnym domu. Zabójcą okazał się jego własny ojciec. Za tą zbrodnią kryła się pewna tajemnica, która z biegiem akcji zaczyna się rozwiązywać. 

Fabuła przenosi Nas potem do więzienia stanowego oraz dorosłego już Calluma Lyncha, który w celi śmierci oczekuje na swój wyrok. Zostaje on wykonany, ale Nasz bohater nie ginie, lecz budzi się otępiały w dziwnym, nieznanym miejscu. Miejscem tym okazuje się być Abstergo Industries – przykrywka współczesnych templariuszy – odwiecznych wrogów asasynów. 

Zaraz po tym poznaje dr Sofię Rikkin, która jest córką wielkiego Alana Rikkina – przywódcą dzisiejszych templariuszy, Mistrza Wielkiego Zakonu. Wizyta Cala nie jest przypadkowa. Mężczyzna ma coś czego potrzebują templariusze. W jego żyłach płynie krew średniowiecznego asasyna – Aguilara de Nerha, jego przodka. Dr Sofia poddaje go bolesnym i traumatycznym symulacjom w Animusie, by odkryć sekrety byłego zabójcy, a dokładniej – lokalizacji Jabłka. Jest to artefakt, który pozwala na zapanowanie nad ludzkimi emocjami. Córka Rikkina wierzy, że dzięki temu uda się pozbyć agresji i przemocy, która siedzi w ludziach. Jej ojciec ma zaś inne plany…

Z biegiem czasu Cal zaczyna przyzwyczajać się do symulacji, a nawet je kontrolować. Poznajemy innych „pacjentów”, którzy również okazują się być współczesnymi wersjami średniowiecznych asasynów. Rozdziały przeplatają się między współczesnością, a średniowieczem. Poznajemy losy Aguilara, jego miłości i powoli jesteśmy doprowadzani do legendarnego Jabłka. Z drugiej strony Nasz bohater ląduje z powrotem w laboratorium bardziej doświadczony i uodporniony. Na brak akcji nie możemy narzekać. Całość jest bardzo dynamiczna, pełna walk, biegania po dachach i unikania śmierci.

Każdy z bohaterów ma własną historię, każdy ma swoje unikalne atuty i zdolności. Zakończenie daje do myślenia. Całość jest trochę krótka, ale na osłodę dostajemy 4 dodatkowe rozdziały z symulacji pozostałych towarzyszy Cala: Nathana, Emira, Moussy oraz Lin.  Książkę polecam, przeczytajcie ją, a potem do kina na film ze świetną rolą Michaela Fassbender'a i nie tylko! ;-)

Moja ocena: 4/5.

Plusy:
- ciągła, dynamiczna akcja,
- ciekawa historia średniowiecznych asasynów
Minusy:
- za krótka,
- momentami trochę niedopracowana

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis.
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK.

15 gru 2016

"Takie tam" - JDabrowsky

Tytuł: "Takie tam".
Autor: Jan Dąbrowski
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Insignis

"Moda" na bycie sławnym chyba nigdy nie przeminie. Coraz więcej osób zakłada swoje kanały na Youtubie, nagrywa filmiki i to nie tylko - makijażowe, DIY, (BTW bardzo pomocne często-gęsto), ale też i zupełnie przypadkowe... Co ktoś robił dziś rano, gdzie jadł, gdzie poszedł z psem... 
Jaki jest tego cel? Hmm, pewnie różny - ważne, że my możemy (o ile mamy chęć i potrzebę) rozerwać się przy takich mini-filmikach.

O Janku Dąbrowskim przyznam się szczerze - nie słyszałam ☺ Ale zainteresowała mnie fajnie wydana książka w której są nam przybliżone nie tylko kulisy jego prywatności, ale także dużo zdjęć, porad.. Jeśli ktoś jest ciekawy kanału Janka to odsyłam do strony: KLIK. 

Co jest jeszcze w książce? Historyjki ze spotkań z fanami, przepisy, a także porady sercowe ;-D czy to jak radzić sobie z nieśmiałością... 

Wydawnictwo postarało się i wyszła z tego ciekawie i ładnie wydana książka, jednak chyba już jestem "za stara" na zostanie rozchichotaną fanką ;-D Niemniej jednak - książka na bank spodoba się fanom Janka i będą oni zachwyceni możliwością przybliżenia sobie, jeszcze bardziej "świata" ich idola. 

Znalezione obrazy dla zapytania jdabrowsky takie tam
Uważam, że książki są zawsze trafionym prezentem, o ile znamy gust obdarowywanej osoby. Jeśli więc jesteście jego fanami - to polecam, nie będziecie zawiedzeni.  Kolejnym plusem jest oczywiście darmowa aplikacja - gdzie można zdobyć dostęp do wielu materiałów i zabaw. Kto zna? a może pozna? :)




Moja ocena: 4/5.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK.

19 paź 2016

"Foodie w wielkim mieście" - Jessica Tom

Tytuł: "Foodie w wielkim mieście"
Autor: Jessica Tom
Liczba stron: 382
Wydawnictwo: Harper Collins Publishers

Dziś aż "roi się" od programów w którym gotują nie tylko gwiazdy ekranu, ale także dzieci, ludzie którzy pasjonują się kulinariami... U nas króluje "Hell's kitchen", czy "Kuchenne rewolucje" i powiem Wam, że bardzo lubię takie programy. To lepsza rozrywka od talk show'ów, a można się często dowiedzieć czegoś ciekawego. ☺

"Foodie w wielkim mieście" opowiada o perypetiach z jakimi się zmaga - główna bohaterka: Tia Monroe. Od zawsze miała ona marzenie, by dostać staż u znanej autorki książek kucharskich. Niestety przewrotny los chciał inaczej... a Tia dostaje bardzo lukratywną propozycję od legendarnego krytyka restauracyjnego - Michaela Saltza.

Tia "musi tylko" pisać za niego recenzje, a on w zamian za to zapewni jej drogie ubrania, jedzenie w najlepszych restauracjach i może drogę do dalszej kariery? Bo "foodie" to osoba wielbiąca jedzenie... zrobi dla niego wiele...

Tylko czy Tię usatysfakcjonuje udzielanie się w ukryciu? Czy kłamstwa są warte dążenia do sławy i kariery? I jak się skończy ta historia?

Bardzo podobała mi się książka, poza małymi niedociągnięciami - bo jednak lekko przypomina mi się np. "Diabeł ubiera się u Prady". Lecz ogólnie całość jest na mocny plus i sądzę, że zainteresowani nie tylko pichceniem smacznych dań - mogą sięgnąć po ten tytuł. Polecam ją do filiżanki kawy i ciastka - długie, nudne czasem wieczory.

Moja ocena: 4/5.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Harper Collins Publishers
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl TU, na EMPIK.COM KLIK, i na merlin.pl KLIK.

10 paź 2016

"Neymar. Czarodziej futbolu" - Dariusz Tuzimek

Tytuł: "Neymar. Czarodziej futbolu"
Autor: Dariusz Tuzimek
Liczba stron: 208
Data premiery: 26-09-2016
Wydawnictwo: Egmont

Książka ta dedykowana jest piłkarzowi, którego chyba nie trzeba przedstawiać. Neymar Junior to bowiem jeden z najlepszych zawodników dzisiejszej piłki. Gracz FC Barcelony i reprezentant Brazylii to gwiazda dzisiejszego futbolu – bardzo młoda gwiazda. Już od najmłodszych lat chłopak interesował się piłką. Jak dla większości dzieciaków z Brazylii była to czasami jedyna szansa na wyrwanie się z biedy.

Mały Neymar zbierał wszystkie piłki jakie wpadły mu pod rękę: małe, duże, plastikowe… Ustawiał sobie w pokoju fotel, który imitował bramkę, kiwał krzesła i stoły. Odbijał piłkę od ściany, przyjmował ją, i tak wiele godzin. Uczył się gry z ojcem, bo Neymar Senior również grał w piłkę, ale takiej kariery jak syn nie zrobił. Później Nasz bohater chodził na boiska, gdzie grywał z kolegami. Spędzali tam mnóstwo czasu. 

W przeciwieństwie do niektórych dzieci nie chodził głodny, ale nie przelewało im się. Zwłaszcza gdy rodzinę powiększyła się o siostrę Neymara -  Rafaellę. Jego rodzina znała wartość pieniędzy, byli też bardzo religijni. Na czole Ney nosił opaskę „100% Jesus”. Nosi ją zresztą do dziś. Pierwszym poważnym klubem Neymara był Santos FC. Była to silna, brazylijska drużyna, która odnosiła sukcesy w grze. Mały Ney bardzo wybijał się oryginalnym stylem gry, szybkością, wspaniałym dryblingiem oraz fantazją.

W klubie zakolegował się z innym świetnym piłkarzem – Robinho. Byli dobrymi przyjaciółmi. Z biegiem czasu NJR zaczął się rozwijać, europejskie kluby zaczęły wysyłać swoje oferty. Jednak ofertę np. Realu Madryt odrzucił, bo nie mógł się zaaklimatyzować w nowym kraju. W Santosie FC pozostał do 2013 roku. Sam Pele namawiał go do pozostania w ojczyźnie! Nad wszystkimi papierkowymi oraz pieniężnymi sprawami czuwał jego ojciec. Sam Ney przyznał, że nawet nie wie ile ma pieniędzy. Po opuszczeniu kraju przyszła kolej na FC Barcelonę. Hiszpański klub jest jednym z najlepszych na świecie. Początki jednak nie były łatwe. W cieniu Messiego i innych świetnych zawodników Neymarowi ciężko było się wybić i pokazać prawdziwą formę.

Dziś jednak razem z Suarezem i Messim tworzą tzw. „trójząb” – czyli jeden z najskuteczniejszych ataków w dzisiejszym futbolu. Strzelają razem mnóstwo bramek. Wszyscy obawiali się spięć z Messim. Mylili się. Są razem świetnymi przyjaciółmi. W Barcie Neymar wygrał wszystko co było można. Jego kontrakt wart jest bajeczną sumę. Mimo takich kwot piłkarz nie zapomniał o Brazylii. Założył tam Instytut Neymara, który pomaga biednym dzieciom i ich rodzinom wybić się z biedy i zdobyć wykształcenie. Stwierdził również, że nie chce do końca grać w FCB.

Karierę chce kończyć np. w USA. W reprezentacji również wiele osiągnął. Złoto w tegorocznych Igrzyskach, półfinał na MŚ w Brazylii, zwycięstwo w Pucharze Konfederacji w 2013. A to przecież nie koniec jego kariery. W książce nie ma za dużo o jego życiu prywatnym. Cała reszta jest bez zarzutu. Historia jest podzielona chronologicznie. Na końcu standardowo umieszczone są statystyki. Całość opatrzona jest  sztywną okładką. Warto sięgnąć po tę książkę, by dowiedzieć się więcej o tym zawodniku. Jest to pozycja nie tylko dla jego fanów.
Moja ocena: 4,5/5.

Plusy:
- historia Neymara w pigułce,
- chronologiczny porządek,
- kolorowe ilustracje + sztywna okładka

Minusy:
- mogłoby być troszkę więcej z życia osobistego Ney’a.

TUTAJ FILMY NA TEMAT KSIĄŻKI ☺
PIERWSZY
DRUGI
TRZECI
CZWARTY


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK , oraz w SKLEPIE EGMONTU

19 lip 2016

"Wieża" - Robert J. Szmidt

Tytuł: "Wieża".
Autor: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 488
Data  premiery: 18-05-2016

W moje ręce wreszcie dostała się długo wyczekiwana, najnowsza powieść z cyklu Uniwersum Metro 2033 pt: „Wieża” autorstwa Roberta J. Schimdta. Jest to druga część, czyli kontynuacja „Otchłani”, która przedstawia dalsze losy wrocławskiego Metra po wybuchu bomb atomowych. 
Znowu dane Nam będzie przeczytać o przygodach Nauczyciela – ostatniego Czarnego Skorpiona oraz pyskatej, niepełnoletniej Iskry. Książka zaczyna się od tajemniczego prologu, w którym niejaki Nieistotny zleca zadanie polegające na zlikwidowaniu Naszego bohatera. W trakcie rozwijania się akcji powoli można zapomnieć, że na Ducha ktoś poluje, ale muszę przyznać, że z wypiekami na twarzy czekałam na ostateczny pojedynek z bossem. I nie zawiodłam się… 

Jeśli chodzi o główną fabułę wygląda ona następująco: Nauczyciel dostaje od Czystych zadanie. Polega ono na zażegnaniu kryzysu w Nowym Watykanie. Jak się dowiemy każda ze stron będzie miała ukryty motyw, a Duch, który nie lubi jak wydają mu rozkazy będzie działał na własną rękę. Jego prawdziwym celem jest zapobiegnięcie wojny z kanibalami-Lekterytami oraz dotarcie do tytułowej Wieży. Książka ta jest podobna do swojej poprzedniczki. Ciekawy wstęp, akcja oraz barwne postacie to główne atuty. 

W tej części Nauczyciel nie jest już takim kozakiem (a'la Rambo), który każdą swoją misję kończy sukcesem. Nie jest już tak skuteczny, nic mu nie chce wychodzić i szybko zrozumie, że nie osiągnie czegokolwiek bez pomocy innych. Iskra też zaczyna mieć większe znaczenie. Jej głównym zadaniem nie jest już tylko bluzganie na lewo i prawo, (choć nadal można wyłapać wiele ciekawych tekstów ;P). Autor rozwinął tę postać. Wreszcie poznajemy jej przeszłość i motywy działania. Nasza „dzidzia” zaczyna być coraz mocniej związana z „Dziadzią” (nie chodzi oczywiście o romans, bardziej coś w rodzaju przyjaźni). 

A co z synem Skorpiona? W „Wieży” Niemoty jest trochę mniej. Nie znaczy to jednak, że jego rola nie ma znaczenia. Wręcz przeciwnie… Nadal mamy również konflikt Dresów z Pasami, mamy udział (oraz zdradę) Messiego. W powieści znajdą się panie lekkich obyczajów, tępe osiłki czekające na rozkazy oraz zdrajcy… Klimat Metra również pozostał. Dużo tego metra w Metrze. Tak powinno być (np. w „Prawie do użycia siły” o takim klimacie można było pomarzyć). Jeśli chodzi o „mutki” jest trochę nowości np. syreny, ale też i klasyczne rozwiązania (szariki, pilaki). Ogólnie monstra nie stanowiły głównej roli, jedynie dodatek (coś jak szwendacze w najnowszych sezonach The Walking Dead). Całość jest raczej spójna i logiczna. Wszystko Nam się ładnie wyjaśnia np. tytuł „Otchłani”. Było też kilka easter-eggów (piszcie w komentarzach). Zakończenie raczej nie z happy-endem. Po jego treści można by rzec, że będzie trzecia część (!?). 
Jeśli tak z chęcią po Nią sięgnę. 
Jako dodatek: z tyłu mapka Wrocławia 2033. Z przodu portret Iskry (niektórzy twierdzili, że to Freja, ale komiksowe grafiki z 1-ej części raczej temu przeczą). 

Plusy:
- porządny klimat Metra,
- niektóre rozdziały wbijają w fotel,
- rozwinięcie wielu wątków
Minusy:
- mało potworów,
- Nauczyciel nieco zardzewiał,
- czasami akcja bardzo zwalnia
Moja ocena: 4/5.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK
oraz
na EMPIK.COM KLIK

20 cze 2016

"Username: Evie" - Joe Sugg

Tytuł: "Username: Evie".
Autor: Joe Sugg
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Insignis
Data premiery: 15-06-2016

W księgarniach pojawił się pierwszy komiks Joe Sugga pt. „USERNAME: EVIE”. Sugg to znany youtuber (vel ThatCherJoe), którego śmieszne, głupkowate filmiki ogląda masa ludzi. Jego pomysł na stworzenie tego komiksu wziął się w pewnej części z miłości do obrazkowych historyjek. Również pewne zadanie domowe, które dostał w szkole zainspirowało go do tego. Dzięki pomocy kilku ludzi stworzył całkiem ciekawą historię. O czym jest USERNAME: EVIE? 

Jest to historia nastoletniej dziewczyny o imieniu Evie, której życie różni się trochę od życia innych rówieśniczek. W przeciwieństwie do nich wie co to jest samotność, brak akceptacji oraz przyjaźni.
W szkole nie jest lubiana, w domu ciężko o jakiekolwiek wsparcie (matka zmarła wcześnie, ledwo ją pamiętała, a ciężko chory ojciec całe dnie ślęczy nad dużym programistycznym projektem). Po jego śmierci przenosi się do swojej kuzynki Mallory, która w szkole jest duszą towarzystwa, i mówiąc delikatnie nie znosi naszej osieroconej bohaterki. Nasza główna postać z chęcią chciałaby zniknąć, gdyż wszystko układa jej się beznadziejnie. Gdy jest jej źle chowa się w lodówce, by odreagować. Po śmierci ojca odkrywa jego duży projekt zwany E.SCAPE. Jest to wirtualna, iddyliczna kraina stworzona dla Evie. Miała na celu pokazanie jej lepszego świata, który ona sama może kreować. Wszystko w nim zależy od niej, jej wyobraźni oraz emocji. Można by rzec, że wszystko jest w nim cudowne. Ludzie są dla niej mili, ciągle się uśmiechają, nie ma krzywd, chorób ani nienawiści. Jednak cała sytuacja dramatycznie się zmienia kiedy do programu dostaje się Mallory… 


Czy Naszej bohaterce uda się powstrzymać negatywne emocje kuzynki oraz ich zły wpływ na „magiczną” krainę? Co takiego Evie tam odkryje? Czy życie dziewczyny zmieni się na lepsze po wizycie w nowym, wirtualnym świecie? Czy jej relacje z kuzynką się poprawią? Kim jest Unity oraz tajemniczy chłopak w kapturze? Jaką tajemniczą wiadomość ukrył w kodzie ojciec Evie? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedzi w niniejszej publikacji. 

Warto po nią sięgnąć. Fabuła jest ciekawa, dialogi są napisane dla „dzisiejszej” młodzieży. Znajdziemy tu nawiązania do Facebooka, „lajkowania postów” oraz selfie. Osoby posługujące się komputerowym slangiem będą zadowolone. Kolejnym plusem są świetne, soczyste ilustracje. Jaskrawe, barwne rysunki to kolejny atut. Małym minusem jest długość historii. Niektóre wątki mogłyby być bardziej rozwinięte. Jednak zdecydowanie polecam choćby dla samych ilustracji sięgnąć po ten komiks.

Moja ocena: 4,5/5.
Plusy:
- ciekawa fabuła,
- wspaniałe, barwne rysunki,
- nawiązanie do dzisiejszych problemów życia.

Minusy:
- trochę za krótka,
- niektóre wątki mogłyby być bardziej rozwinięte.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK

6 cze 2016

"Star Wars. Przebudzenie Mocy" - Michael Kogge

Tytuł: "Star Wars. Przebudzenie Mocy".
Autor: Michael Kogge
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Egmont
Data premiery: 16-05-2016

Chyba tylko kwestią czasu było ukazanie się na polskim rynku książki na podstawie scenariusza najnowszej części Gwiezdnych Wojen pt. „Przebudzenie Mocy”. Film miał u Nas premierę w grudniu zeszłego roku i okazał się absolutnym, bezkonkurencyjnym hitem, który zgarnął ponad 2 mln dolarów! Sklepowe półki do dziś uginają się od gadżetów (książek, komiksów , gier, breloczków, kubków itd.) związanych ze Star Warsami. Książka jest autorstwa Michaela Kogge’a. Logicznym było, że pozycja ta doczeka się polskiego przekładu. Liczy ona niecałe 200 stron. Jest wypełniona dużym drukiem. W środku jako bonus znajduje się także 8 stron dodatkowych ilustracji. Są to kadry z filmu (na szczęście w kolorze). Z tyłu na okładce mamy krótki opis. Opis ten obiecywał Nam, że książka zawiera dodatkowe sceny, których w filmie próżno szukać, lecz było ich tak mało, że można by je wymienić na palcach jednej ręki… Przednia okładka jest po prostu taką samą jak filmy plakat. Tutaj nic się nie zmieniło i bardzo dobrze, że tak zostało. 

Jeśli chodzi o samą fabułę jest to praktycznie kopia filmu. Chyba nikt nie spodziewał się, że będzie inaczej. Zaczynamy więc od ataku Najwyższego Porządku na wioskę na planecie Jakku. Poznajemy też pierwszych znaczących bohaterów jak: wspaniałego pilota Ruchu Oporu, Poe Damerona, jego wiernego towarzysza, droida BB-8, a także głównego antagonistę, jednego z najbardziej zaufanych ludzi Najwyższego Porządku – Kylo Rena, który przeszedł na Ciemną Stronę Mocy. Poznajemy również szturmowca o „imieniu” FN-2187, który znany jest Nam jako Finn, i który będzie miał wielkie znaczenie na wpływ fabuły.
Jak się okazuje wszyscy chcą odszukać dawnego rycerza zakonu Jedi Luke’a Skywalkera, tego samego, który unicestwił samego Dartha Vadera. Jego odnalezienie będzie miało znaczący wpływ na dalszy przebieg wydarzeń dla obu stron. Aby tego dokonać trzeba zdobyć mapę, którą przechowywał wspomniany przeze mnie wcześniej droid BB-8. Oczywiście nic nie idzie jak należy i każda strona zostaje z niczym. I tutaj na plan wchodzi Rey… Kim jest Rey? Jak wiemy jest ona 19-letnią dziewczyną, która żyje samotnie na Jakku. Utrzymuje się ze zbierania złomu, który wymienia na racje żywnościowe u chciwego handlarza. 
Dziewczyna ma ukrytą wielką Moc, o której jeszcze nie wie, a której użyje w odpowiednim momencie… Spotyka ona droida przypadkowo nie wiedząc jak ważne dane przechowuje. Jej losy przetną się ze wspomnianym wcześniej Finnem, Hanem Solo oraz Chewbaccą, którzy w wielkim stopniu przyczynią się do wypełnienia powierzonej jej misji. Powieść podobnie jak film ocieka dobrą akcją, ciągle coś się dzieje. Osoby, które w kinie bądź w domowym zaciszu widziały „Przebudzenie Mocy” raczej nie dowiedzą się nic nowego. Jednak w ramach przypomnienia nie zaszkodzi zajrzeć do tej lektury. Więcej frajdy będą miały osoby, które nie widziały filmu. Po zapoznaniu się z nią zapewniam, że sięgniecie po film. Książkę można przeczytać w jeden wieczór, jest prosta w przekazie, do tego wciąga. Dla fanów Star Warsów polecam!

Moja ocena: 4,5/5
Plusy:
- dynamiczna, szybka akcja,
- prosta, przyjemna w  odbiorze,
- kilka dodatkowych scen…

Minusy:
- …których jest bardzo mało,
- trochę za droga

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl TUTAJ

27 kwi 2016

"Prawo do użycia siły" - Denis Szabałow METRO 2033

Tytuł: "Prawo do użycia siły".
Autor: Denis Szabałow
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 466
Data premiery: 02-03-2016

Długo musieliśmy czekać na nową powieść z Uniwersum Metra 2033, ale w końcu ukazała się kolejna część. „Prawo Do Użycia Siły” Denisa Szabałowa to powieść, która opisuje życie ludzi po wybuchu bomb. Jest dynamiczna, pełna akcji i zdecydowanie różni się od poprzednich części. Akcja dzieje się w Sierdobsku. Głównym bohaterem jest 21-letni Daniła. Chłopak od najmłodszych lat interesował się powierzchnią i wszystkim co było z nią związane. Jego dziecięcym marzeniem było udanie się na Północ wraz ze swoim najlepszym kolegą Saszką. Nasz bohater był wychowywany przez dziadka Michę, który miał czasami nie lada problemy z okiełznaniem charakteru swojego wnuczka. 

Po przyłapaniu na próbie ucieczki na zewnątrz, uznał że chłopak będzie uczył się walczyć – że zostanie stalkerem. Szkolenie było prowadzone przez pułkownika Specnazu GRU – Rodionowa, który nie znał litości ani strachu. Treningi były wyczerpujące i wymagające. Nikt nie mógł liczyć na taryfę ulgową. Sytuacja i czasy w jakich przyszło im żyć tego wymagały. Szkolenia były podzielone na walkę wręcz, posługiwanie się bronią, ćwiczenia wysiłkowe, a nawet zdobywanie wiedzy teoretycznej. Po długoletnim treningu przyszedł czas pierwszych prób wyjść na powierzchnię… 

Autor ciekawie przeplata główny wątek (czyli czasy współczesne, gdzie Daniła ma 21 lat, jest pełnoprawnym stalkerem i dowodzi swoją, własną grupą) oraz retrospekcje (gdzie odbywa się szkolenie chłopców pod okiem pułkownika). W Sierdobsku mieszkańcy żyją w Schronach. Jest to jakby odpowiednik moskiewskiego Metra. Każdy ma przydzielony segment (coś na wzór małego pokoju), mężczyźni mają po 2-3 żony, gdyż okazało się, że jest więcej kobiet niż mężczyzn. Na Armagedon, dzień wybuchu mieszkańcy mówią potocznie Początek. 

Główny wątek skupia się na walce z wrogim sąsiadem i ma charakter batalistyczny. Czytając go można odnieść wrażenie, że nie trzymamy w ręku Metra, tylko jakąś wojskową powieść. Moim zdaniem jest to mały minus, gdyż książka traci klimat postapokalipsy choć innym może się to spodobać. Wspomniany „klimat wojenny” budowany jest przez autora dzięki bardzo dokładnym opisom sprzętu i broni. Tego w „Metrach” brakowało. Autor bardzo zagłębił się w tematykę wojenną, ale czy to się sprawdzi? Oczywiście nie mogło zabraknąć potworów, mutantów i innego plugastwa, tylko czekających na nowe ofiary. Mamy do czynienia z nowymi monstrami co również jest na plus. 

Nie będę jednak zdradzać smaczków z fabuły. O ile główny wątek (czysto wojenny) czytało mi się średnio to retrospekcje były świetne. Akcja trzymała w napięciu, szkolenie było bardzo ciekawe. Pierwsze wyjścia na powierzchnię Daniły i Saszki również świetnie budowały prawdziwy klimat Metra. Do głównej powieści dodawany jest również zbiór opowiadań, napisanych przez polskich fanów pt. „Echo zgasłego światła”. Składa się on z 12 tekstów. Jest to podwójna gratka dla miłośników postapokaliptycznego świata. Co ciekawe „Prawo do użycia siły” to pierwsza część trylogii. Być może na polskim rynku ukażą się kolejne części? 

Plusy:
- retrospekcje,
- bardzo dokładne opisy broni i sprzętu,
- nowe, ciekawe monstra.

Minusy:
- za mało się dzieje „pod ziemią”,
- czasami za dużo wojskowej akcji.

Moja ocena: 4/5.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis
Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIKNIJ