Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty

19 kwi 2024

"Uniwersum Metro 2033. Paryż: Lewy Brzeg" - Pierre Bordage


Tytuł: "Uniwersum Metro 2033. Paryż: Lewy Brzeg".

Autor: Pierre Bordage

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 484

Gatunek: fantasy, horror, SF


Pod koniec marca w księgarniach ukazała się nowa powieść z serii Uniwersum Metro 2033 pt: "Paryż. Lewy Brzeg" autorstwa Pierre Bordage'a. Warto zaznaczyć że jest to pierwsza część trylogii, więc powieść sama w sobie nie jest zamkniętą historią
i możemy liczyć na jej kontynuację. 

Ostatnio fani Metra nie są zbyt rozpieszczani i na polskim rynku nie ukazuje się zbyt wiele tytułów z tej serii. Po niedosycie jaki miałam po przeczytaniu Powieści Graficznej Metra 2033 tym chętniej sięgnęłam po ten tytuł z dużymi nadziejami. I śmiało powiem, że nie roczarowałam się. Oczywiście są rzeczy które nie do końca mi się tu podobały jednak po przeczytaniu całości można przyznać że jest to dobra historia.

Autor zabiera nas do Paryża, miasta które ma dziś opinię jednego z najładniejszych w Europie
i przyciąga ono masę turystów, a liczba atrakcji jest tak duża, że przyprawia o ból głowy. Wojna atomowa jednak niszczy świat i ludzie zmuszeni są egzystować pod powierzchnią niczym szczury walczące o przetrwanie każdego dnia. Klimat książki jest ciężki i duszny. Na każdym rogu czyha niebezpieczeństwo, jest sporo brutalności, podtekstów, nagości i seksu. Faceci ślinią się na kobiety jak wygłodniałe wilki, spiskują i nie uznają kompromisów. Bilety są przepustką do lepszego życia (forma tutejszej płatności w metrze), brak światła sprawia że ludzie przeszukują nieznane tereny niczym stalkerzy by tylko znaleźć baterię, latarkę lub kawałek świecy. Są gotowi za to zabić i przehandlować żywą istotę. Nie ma tu kompromisów, silny i bogaty wygrywa, biedny lub słaby przegrywa, a w najgorszym wypadku - ginie lub trafia do Wyłonienia, która oferuje zesłanie na powierzchnię, a tam czyha jeszcze większe niebezpieczeństwo i szanse przetrwania są zerowe. 

Główna bohaterka Madonna z Buc ma na celu poprawić sytuację w Metrze, chce zjednoczyć ludzi pokojowo (chyba że sytuacja zmusi do użycia siły). Nie idzie jej to niestety łatwo, na każdej stacji walczy bowiem o przetrwanie. Ludzie spiskują przeciwko niej i próbują ją zabić. Nie ma miejsca na błędy, wahanie, ani słabości. W wyprawie towarzyszy jej Ionale, mała dziewczynka-mutantka, która potrafi widzieć przyszłość i jej wizje niejednokrotnie ratują skórę naszej bohaterce choć z początku ich relacja była oparta na nieufności. Cała książka jest wielowątkowa, mamy kilku bohaterów i każdy ma inny cel oraz inaczej radzi sobie w Metrze. Rozdziały są tak skonstruowane, że przeskakujemy między ich poczynaniami co pozwala śledzić wiele wątków na raz i nie mamy poczucia nudy. 

Ogólnie na samą nudę ciężko tu narzekać. Mamy sporo akcji: walki na śmierć i życie, strzelaniny, ucieczka przed potworami, spiski, porwania. Autor nie ma problemu by uśmiercać dobrze zapowiadające się postaci w najmniej spodziewanym momencie. Jest to zaleta, ale też moim zdaniem pewna wada tej powieści. Z jednej strony bohaterowie wydają się być twardzi, potrafią o siebie zadbać i mają swoje cele. Z drugiej strony wydają się być bez charakteru, nie przyciągają czytelnika do siebie na dłużej. Ciekawie jednak pokazana jest czasem nieudolność głównych bohaterów i ich domyślania się jak to jest z tą powierzchnią. Niejednokrotnie zadają sobie pytanie dlaczego Metro 2033 się tak nazywa, po co ludziom były te dziwne samochody itp. Potworów może nie było na każdej stronie powieści, ale nie sposób się było tutaj nudzić. Mamy do czynienia z nowymi mutantami, zarówno wśród ludzi jak i potworów, co urozmaica całą historię. Uważam że Lewy Brzeg, w przyszłości jeszcze się rozkręci i zaserwuje nam dobrą rozrywkę, a tę powieść uznaję za poprawną.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis

Opinia opublikowana również na portalu lubimyczytać.pl KLIK!

30 kwi 2023

"Spowiedź carycy Katarzyny II" - Christopher Macht RECENZJA📚👸

Autor: Christopher Macht
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 302

Potężna, genialna i rozpustna.

Była jedną z największych władczyń, które zapisały się na stałe w historii świata. Pewnie niewielu z Was wie, że urodziła się w Szczecinie jako Zofia Augusta. Była córką pruskiego generała, a za żonę rosyjskiego następcy tronu - Piotra III, wybrała ją... teściowa: caryca Elżbieta Piotrowna. Wraz z przybyciem do Rosji, księżniczka Zofia musiała wziąć prawosławny chrzest i zmienić imię na Katarzyna. Jej ślub z Piotrem III Wielkim odbył się 21 sierpnia 1745 roku. 
Nie było to jednak udane małżeństwo. Jej mąż okazał się człowiekiem mało urodziwym, zdziecinniałym, nieprzyjemnym, i całkowicie aseksualnym. Od towarzystwa młodziutkiej żony, wolał zabawy żołnierzykami, czy nieudolną grę na skrzypcach. Nie stronił ponadto od przemocy, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Nic dziwnego, że para przez dziesięć lat nie mogła doczekać się potomka. Nawet prośby i groźby znienawidzonej teściowej, nie dawały żadnych skutków i Piotr albo nie dostrzegał Katarzyny, zupełnie ją ignorując, albo wręcz przeciwnie. Wtedy pastwił się nad nią, bił, ranił słowami, a jednocześnie lekceważył jej kolejnych kochanków. Co najbardziej szokuje, sam ich wyszukiwał! Doprawdy, jak na XVIII wiek, to takie ekscesy uchodzą nawet dziś za niebywale pikantne oraz szokujące!

Gdy Katarzyna wreszcie zaszła w ciążę, a potem urodziła syna Pawła - nie dane jej było cieszyć się dzieckiem. Teściowa odebrała jej synka, którego pozwolono jej zobaczyć dopiero po czterdziestu dniach, rekompensując to... dużą kwotą pieniężną (którą za parę dni kazano jej i tak zwrócić...). 
"Czułam się wówczas katastrofalnie. Wyobraź sobie – wydajesz na świat potomka, którego nie jest ci dane zobaczyć przez ponad miesiąc, nie dostrzeżesz jego pierwszego uśmiechu, ruszenia rączką, a nawet nieudolnej próby przewrócenia się na bok" - cytat. 
Katarzyna nigdy nie stworzyła z Pawłem ciepłej, prawdziwie matczynej relacji. Jej syn został wychowany w izolacji i zgodnie z wolą teściowej. 
W lutym 1762 roku, po śmieci matki, Piotr, zupełnie zdawał się oszaleć, iż wreszcie zostanie carem. Przez kolejne dni był stale pijany, a jakby tego było mało, ignorował prawo­sławne obrządki (…).  -cytat. W końcu czara goryczy została przelana i Katarzyna pół roku po zostaniu carycą, postanowiła pozbyć się męża. "Gdy został carem, jego zachowanie wobec mnie było coraz bardziej nachalne i aroganc­kie. Powiedzieć, że traktował mnie jak powietrze, to zbyt mało. On traktował mnie gorzej niż swych loka­jów. Kiedyś przy całym dworze nazwał mnie głupią. Wtedy we mnie wszystko się przelało. I nie pragnę­łam niczego bardziej niż zajęcia jego miejsca (…)" - cytat.

Piotr został odsunięty od władzy, a w wyniku przewrotu pałacowego - zamordowany. Odtąd Katarzyna rządziła już samodzielnie. Jeśli jesteście ciekawi co jeszcze wyznała w szczerej rozmowie ze swoim (jakżeby inaczej!) kochankiem, przyszłym królem Polski Stanisławem Poniatowskim - sięgnijcie po książkę Christophera Machta. Zapewniam Was, że będzie to niezwykle zajmująca lektura! 

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Bellona.
Opinia opublikowana również na lubimyczytać.pl TUTAJ, oraz na bellona.pl TUTAJ



@wyd_bellona
@christophermacht
#christophermacht #SpowiedźCarycyKatarzyny #carycakatarzyna #czytam #czytambolubię #bookstagrampl #bookstagrampolska #ksiazka #polecam #nowość #audiobook